niedziela, 8 listopada 2009

Weekendowy Vibe - beka version

Jak pewnie wszyscy zauważyli, ostatnio pobijam rekordy w aktywności...No niestety, to mężczyzna robi forsę, a nie odwrotnie, a szczerbatemu koniowi się w zęby nie zagląda (spoko, nawet ja tego zdania nie rozumiem). W każdym bądź razie, od czwartku powinno się wiele zmienić :) wiem że jak coś zapowiadam to ma tydzień opóźnienia no ale...
Co jeszcze? Mamy plan z MarcinemPe ruszyć nowy cykl, taka koalicja dwóch blogów, zobaczymy co z tego wyjdzie. Może być ciekawie.

A tymczasem zanim wrócę do Mistrza i Małgorzaty łapcie garść...nie. Nie dolarów. Garść kawałków mojej młodości, nawet dzieciństwa. Kilka nawet ściera się z okresem gdy już wiedziałem kto to Puff Daddy i 2Pac. Myślę, że kilku osobom powinny się pojawić łzy w oczach i uszach.


















wtorek, 20 października 2009

Pierwszy i ostatni konkurs

Jeżeli ktoś kojarzy ten sampel w tle to proszę o propozycje, bo wiem że już go gdzieś użyto....
Świetny numer!

środa, 14 października 2009

Wiesz jaki to gość - "zapomnij o dentyście"

Rap jest jak puszka brzoskwiń. Nawet gdy się odwrócisz plecami do reszty owocowych kompanów i tak będziesz czuł ich owocowy odór i ścisk na mięsistych brzoskwiniowych plecach.
Stanowczo postanowiłem sobie kilka dni temu, że nie będę dotykał w najbliższych miesiącach nic co ma w nazwie "Tede" lub "Peja". Dupa z planów.

Coś tam już pisałem o tym beefie, ale ostatni dni przyniosły kolejne wydarzenia więc dodaję postscriptum.

Dissy Tedzika jak pisałem, na kolana mnie nie rzuciły. Jedynie fajne cuty z "Misia" nadały im nieco blasku. Kilka dni później mieliśmy odpowiedź Peji z wcale nie gorszymi "żarcikami". Tendencyjność ze mnie kipi w stosunku do wszystkiego co wydaje Peja, co wydał i co wyda więc mówię, że "chujowe" i do widzenia. Zdania nie zmienię dopóki gamoń nie przeprosi całego środowiska za incydent w Zielonej G. I niewiele mnie obchodzi, że ktoś mnie posądzi o mieszanie dwóch kwestii, bo ja akurat czuję duży opór w słuchaniu idiotów, którym nawet ręki bym nie podał, a najprawdopodobniej zapoznał ich z gruntem.
Pisałem przy okazji recenzji "Dwuznacznie" o odpowiedzialności Teta za swój rap. I czy w tym przypadku z Zielonej Góry nie chodzi o to samo? O zwykłą odpowiedzialność przed tysiącami fanów, najczęściej tępych fanów. Nie wiem jak można być tak ograniczonym, żeby nie przewidzieć konsekwencji wykrzykiwania do mikrofonu idiotyzmów typu "wszystko na mój koszt".
Jeszcze bardziej kretyńskie jest tłumaczenie tego hejtingiem. Od spraw porządkowych na koncertach są ochroniarze, a nie wszechwładny król rapu i królowa w jednej osobie - Rysiu. Widocznie szanowny pan Peja tego nie rozumie.

Jedyna świetna rzecz w tym całym zamieszaniu to wywiad jakiego udzielił Tede dla CGM. Naprawdę niewiele jest przyzwoitych wywiadów z polskimi raperami gdzie odpowiadający na pytania ma coś sensownego do powiedzenia. Tutaj mamy prawie pół godziny konkretów - moim skromnym zdaniem warte więcej, niż dwie poprzednie solowe płyty Tedzika (wyłączając WFD i Note2, bo jej nadal nie słyszałem).
Określenia dla fanów Rysia, tony argumentów i celnych komentarzy do zachowania Peji. Kto jeszcze jakimś cudem nie oglądał to polecam.
Oto cały wywiad
Peja-idiota odpowiedział dissami. Po raz kolejny tak żenującymi jak on sam. I na tym jego kwestię zamykam. Więcej ksywka Peja na tym blogu się nie ukaże. Mogę dać to na piśmie.

Jak każdy beef tak i ten przyciąga masy spragnionych adrenaliny chłopców. Tak wiec komentarze na YT nie za bardzo mnie dziwią. Albo przynajmniej większość, bo gdy sprawdzam profile autorów najbardziej prostackich i idiotycznych komentów i widzę wiek 30 lat albo co lepiej płeć-kobieta to trochę marszczę czoło, nie powiem.
No ja mam 23 wiosny i jak patrzę na siebie to nie potrafię wyobrazić sobie swojej psychiki za 7 lat, bo wydaje mi się ,że bardziej dojrzeć już się nie da. Oczywiście się mylę ale nie o to chodzi. Zawsze byłem przekonany, że z teksów typu "ty komercyjna świnio, wąchaj jaja" wyrasta się w wieku, dajmy na to, 20 lat max(jeżeli w ogóle kiedykolwiek się do nich "dorasta"). A tutaj mamy bandę dorosłych inaczej, sadzących teksty, na które nie jeden licealista by się skrzywił. Jak już nie raz pisałem - jaki wykonawca - tacy fani.

Następna notka dla odmiany będzie o ptaszka, kwiatkach, pszczółkach itp. A tutaj przedsmak klimatu



One love dla tej piosenki od tylu lat!

piątek, 9 października 2009

Kolejny zaśmiecacz bloga

Przez weekend nie będę miał dostępu do internetu więc ci co będą tęsknić mogą się pogapić na ścianę od śmietnika koło mojej poczty która dostarczyła mi tak wiele dobrego rapu i tylko raz połamała płytkę (niezły wynik, nie?)


Wśród głupich bazgrołów udających graffiti ten ma jakiś urok w sobie :)

Obama is Hip-Hop




Płyty jeszcze nie słuchałem więc póki co mogę powiedzieć, że zajebiste.

wtorek, 6 października 2009

Tak na szybko bez pettingu

O Andrzeju Budzie wiele osób już pisało. Wisi mi to czy jest antysemitą (za to pewnie ktoś sie z nim kiedyś rozliczy), ale za głupotę piętnować będę.
Oto lista NAJLEPSZYCH zdaniem wielce szanownego pana Andrzeja nielegali ostatnich 10 lat. Ubaw po pachy, daję słowo.
Żeby to jeszcze nazwał najważniejsze nielegale, OK. Nie, tutaj mamy listę 20 płyt wybranych chyba metodą walenia głową w ścianę i mierzenia długości echa. Na pierwszym miejscu "Wuwua", na drugim miejscu demo deathmetalowego zespołu Vader. Nie ma to jak konsekwencja, nie? Nie od dzisiaj wiadomo, że warto zestawiać ze sobą gatunki muzyczne, tak podobne do siebie. To tak jakby recenzować akcesoria VW Passata uwzględniając sztućce stołowe.
Zresztą co robi "Wuwua" na pierwszym miejscu? Jakim sposobem płyta mająca ponad dekadę na karku może być porównywalna z perełkami typu "Najebawszy", "Gorączka w Parku igieł" czy "W strefie jarania...". Co tam robi "Lavorama" też nie wiem, bo obecnie rozróżnienie co jest under a co nie-under w polskim rapie jest raczej niemożliwe.




Takich kwiatków jest tam więcej. Mnie już głowa boli od czytania tych idiotyzmów, a myślałem że recenzji "Absurd i Nonsens" nic nie dorówna. Czas uwierzyć w ludzi, bo zawsze potrafią Cię zaskoczyć. Jak opis mojej znajomej anorektyczki (dzięki Bogu tego nie przeczyta :D) z gg: "Mądrość osiąga jakiś pułap, głupota ma nad nią przewagę - jest bezgraniczna".

Druga sprawa. Powstał kolejny klip promujący "The Renaissance" Q-Tipa. Liczyłem na "Won't Trade", ale chyba już się nie doczekam. Na pocieszenie dostałem "Life is better" z Norahą Jones. Na pewno jeden ciekawszych teledysków tego roku.

poniedziałek, 5 października 2009

Płynne myśli (2) "O wołowinie, pożółkłych liściach i wosku co nikt go nie chciał"






Bez wstępu bo i tak za długo się zbierałem do napisania tego. Lets get down to business!

Polska jesień to taki piękny okres. Pomijając permanentny deszcz, poranne temperatury porównywalne z tymi w Moskwie, gnijące liście tworzące bagno na chodnikach, kolejne stopnie zacierania granic w wyglądzie pomiędzy studentami a studentkami UW po przerwie wakacyjnej, samochody ochlapujące cię czym popadnie to naprawdę piękny okres. Tak....
Jest o tyle dobrze, że większość raperów tylko w wakacje ma czas na nagrywanie materiału, albo przynajmniej ci warci uwagi mają wtedy czas.

- Tetris
- Łozo aka Pitahaya
- Proceente, Łysonżi, Onar
- Numer, Tede
- plus pełno OG Adamów, EsDoKów i innych Flamastrów MC próbujących szturmem przejąć scenę jadąc na czasownikowych rymach

Ostatnio rozgorzała niezła dyskusja na zaprzyjaźnionym blogu kolegi Dawida (aka Bartkos87 of RaportHH) nt, który już chyba został rozwałkowany milion razy.

"Jaki jest poziom polskiego rapu i czemu jest tak denny?"

Rozwinę to co tam napisałem w komentarzach.

Jak u nas wygląda "muzyczne wtajemniczenie"?
Rodzisz się, mama lub tata fałszują jakieś kołysanki do Twojej kołyski wywołujące traumę przez co nikt nie pamięta swojego niemowlęctwa. Później przedszkole, straszenie dzieci niedźwiedziami, co jak wstaną do rozszarpią twoje mięso na strzępy. Szkoła, czyli słuchamy wszystko co słucha większość (mój rocznik: Spice Girls, Samba De Janeiro zespołu Bellini i Smurfne hity do momentu, jak ktoś rzucił na języku polskim, że to siara słuchać niebieskich krasnali - wtedy mój świat się zawalił).
Jako taka świadomość muzyczna pojawia się dopiero w nastoletnim wieku i wtedy dopiero się oswajamy z gatunkiem muzycznym który nam pasuje albo słuchają go nasi znajomi i głupio nam powiedzieć że nam się nie podoba.

USA. Rodzisz się, siedzisz w kołysce, nikt Ci nie śpiewa, bo ma to gdzieś. Dzieciństwo spędzasz na ulicy, bo w domu nudno i od dzieciaka jesteś faszerowany rapem. Przynajmniej mam tu na myśli NY i czarne dzielnice Bronxu czy Brooklynu. Reszta postępuje metodą kuli śnieżnej.





A teraz znajdź 3 różnice.


No i pytanie - kto ma większe szanse żeby nauczyć się dobrze rapować? Czy chłopiec, który usłyszał po raz pierwszy rap jak rodziców nie było w domu i nie zabraniali mu słuchać przeklinających panów w szerokich spodniach, czy dzieciak który praktycznie nie ma do czynienia z inna muzyką niż hip-hopowa? Już nawet nie chodzi o środowisko, o graffiti, breaka i jakieś skażenie tą kulturą. Chodzi o zwykłe osłuchanie.

No i efekt jest taki, że w Polsce mamy max 10 raperów, których można nazwać mianem naprawdę dobrych i których rapu słucha się z przyjemnością a w Stanach co 10 raper, nawet debiutant nie potrafi sklecić rymu i wbić się w bit.

Skoro zapożyczamy od kogoś (sub)kulturę trzeba się liczyć z tym że zawsze to będzie wersja beta.
Ja tam się cieszę z tego co mamy, bo ta dziesiątka gwarantuje, że przynajmniej te trzy, cztery płyty na rok będzie można przesłuchać od początku do końca i podsumować krótkim ale treściwym "kurde, dobre!". A i ogonom, przy ogromnej pomocy producentów, udaje się nagrać czasami dobrą płytę ("Człowiek który chciał ukraść alfabet" choćby).

Nie inaczej jest i w tym roku. O Tecie już pisałem. Może jeszcze tylko mała erratka - bity mogły być lepsze, albo przynajmniej kilka z całej tracklisty. Szczególnie te spokojniejsze, wolniejsze kawałki (poza "Dwuznacznie"), aż same błagają o to żeby Part00 je wyprodukował. Świetną sprawą byłyby wersje a cappella, żeby każdy mógł sobie zremiksowac tę płytkę jak chce (coś jak Black Album i mielibyśmy "Trójznacznie", "DwuiPółznacznie" "Bezznacznie" :D). Ale myślę, że nie ma co na to liczyć. Tak czy siak, kandydat na płytę roku.
Mój drugi faworyt - Łozo aka Pitahaya. Czekałem na "Z lotu ptaka" z niecierpliwością, bo Łozo to jeden z niewielu gości na scenie który naprawdę ma jaja zarymować coś co na pewno wielu nie przeszło by przez gardło. Nowy album zdecydowanie odbija od poprzednich, naszpikowanych funkowym klimatem materiałów, gdzie znalazło się miejsce na mega porcję humoru, bragga, ale także poważnych tematów.


"Z lotu ptaka" to płyta może nawet nie tyle dojrzała (chociaż bez wątpienie taka jest) co osobista. Nie pod tym względem że Łozo pierze jakieś brudy ze swojego życia, nie. To raczej osobiste refleksje, które myślę ze ma każdy, ale nie każdy potrafi je nazwać czy wrazić w odpowiedni sposób. Warstwa muzyczna adekwatna do wersów i muszę przyznać, że przynajmniej u mnie ta płyta nie raz wywołała dreszcze na plecach.
Przyczepię się natomiast do okładki, a raczej książeczki, a raczej jej braku.... No strasznie dziwnie to wygląda, jak wyjmujesz okładkę rozkładasz, a tam........pusto jak w głowie Popka. Tak czy inaczej, to na pewno płyta warta polecenia. Chociaż jak już kiedyś pisałem - Łozo to nie jest raper dla każdego. Głos i flow mogą drażnić, jak np mnie Aesop Rock. Zbadaj na YT i później zdecyduj czy warto wydać że 2 dyszki. Ja wydałem i nie żałuję.
Aaaaaa jeszcze jedno co do Łoza. "Jeżeli czytasz te słowa z jpg'a - ok.....doceniam to że znalazłeś czas aby sprawdzić tę produkcję". Ilu polskich gwiazdek zdecydowało by się na te słowa? Ktoś ma ochotę się policytować.

Resztę jesiennych produkcji jeszcze w całości nie sprawdziłem. Numera jedynie, bo miałem rozbudzony apetyt po WFD na jego rap bez Tedzika. Zawiodłem się ogromnie.

I jeszcze taka sprawa związana z WFD, już trochę wyciszona ale nadal śmieszna.

"Już w sobotę dokładnie o godzinie 8:00 Hip-Hopowa Polska przeżyje wstrząs".


Ooooo przeżyła. Jeszcze nikt mi nie próbował wcisnąć vinyla za 213 zł (w tym koszt przesyłki, wow). Za Blackstar zapłaciłem niecałą stówę. Za unikat.
A tutaj dostaniemy (dostaniemy dopiero, bo premiera przełożona na 8 października) średnią lirycznie płytę, zremiksowaną zupełnie bez sensu, bo bity akurat były dobre i to za sumę, której nikt normalny nie wyda na materiał, którego nawet nie będzie możliwości wcześniej sprawdzić (ustawa o prawach konsumenta się kłania). No głupota z pierwszego tłoczenia.
Nie przyjmuję argumentacji, że to ograniczy krążenie tej płyty po Allegro - bo nie ograniczy. Nikt mądry jej co prawda nie kupi, ale idiotów nie brakuje. Ok, może postara się o nią kilka osób, które naprawdę mają woskowe zacięcie. Ale to koniec. Nie bomba - niewypał.
Czekam na wspólny projekt Weny i Rasa. Na bicie Ment. Długo się przekonywałem do solówki Weny, ale w końcu się wciągnąłem jakieś pół roku temu i od tamtego czasu czekam na coś nowego. Na pewno będzie ciekawiej niż z PeeRZetem i Racą. Tak jak LP Racy było dla mnie celem w tamtym roku, tak teraz kompletnie mnie nie rozumiem tego projektu. Jeden i drugi do siebie nie pasują i koniec.
Warto jeszcze rzucić światło na Stany. Tam okres wakacyjny nie jest szczególny bo prawdziwi raperzy do szkoły nie chodzą, to życie ich uczy (: i większość dobrych płyt zauważyłem wychodzi w pozostałe pory roku (szczególnie zima-wiosna, nie?).
Jay-Z lipa totalna. Za dużo oczekiwań, za mało chęci Jaya na nagranie czegoś ambitnego. Alex Goose - polecam sprawdzić jak ta płyta mogła brzmieć....

KRS'a i Buckshota jeszcze nie słyszałem, ale z tego co od każdego słyszę to się rozczaruję, a oczekiwania miałem ogromne.

Dwie grupy, które narobiły sporo szumu w ostatnich miesiącach: Slaughterhouse i La Coka Nostra wypuściły chyba najcięższe muzycznie i tematycznie płyty roku. Ja to chyba odwrotny jestem, bo zdecydowanie bardzie podeszło mi "Slaughterhouse". Może to nie moje klimaty i ich nie rozumiem, ale La Coka Nostra to dla mnie takie bicie piany - kompletnie nic nowego. Nie znam się, nie wypowiadam. Ale ze swojej strony jakoś specjalnie nie polecam. Slaughterhouse z niewiadomych mi powodów lepiej mi sie słuchało.
Może jeszcze słowo o producenckiej płycie Alchemista. Tutaj jestem kompletnie rozbity i nie jakością płyty tylko sprzecznymi emocjami. Pierwsze przesłuchanie to rozczarowanie poza trackiem z trzema raperami chyba, których najprzyjemniej mi się słucha tj: Evidence, Talib Kweli i Blu ("Therapy"). No zabrakło w tym tracku tylko Pharoahe Moncha. A wyobraźcie sobie płytę na wzór Slaughterhouse w właśnie takim składzie!!! Albo jeszcze dołączając Mos Defa w obecnej formie!!!!! Dobra, wracamy do rzeczywistości :)
Sprzeczne emocje do "Chemical Warefare", bo pomimo zupełnie innego stylu producenckiego w stosunku do tego jaki można było usłyszeć na płytach Dileted Peoples, to płyta jest naprawdę przyzwoita. Do tego stopnia, że przesłuchałem z 5,6 razy ani razu nie skacząc po trackach.
No i na deser, to czym żyje cała hip-opowa Polska....poza mną.

O wybrykach Peji pisać mi się za bardzo nie chce. Każdy wie o co chodzi, więc nie będę opisywał sytuacji. Powiem tylko tyle, że namawianie do publicznego linczu na szczeniaku, który pewnie kilka miesięcy temu dowiedział się o dodatkowym zastosowaniu penisa zasługuje na zapewnienie panu Rysiowi mydlanych przygód w jednym z zakładów karnych.
Nawet jeżeli tłumaczenia Peji nie mające sensu, ten sens by znalazły, nawet gdyby to był zabieg promocyjny (chociaż to jeszcze większy debilizm) to pokazanie tysiącom swoich nastoletnich i tak zalanych adrenaliną fanów jak się postępuje z osobami, które Cię obrażają to przegięcie. Choćby kilkanaście miesięcy w odosobnieniu świetnie by naszemu polskiemu Eazy-E pomogły.
Jakby tego było mało w ostatnich dniach dostaliśmy kolejny news. Początek beefu pomiędzy wyżej wymienionym, a Tede. Prędzej uwierzę w to, że wśród założycieli Blood&Honour był czarny, niż w to, że i jeden raper i drugi raper nie liczą teraz z chytrym uśmieszkiem na twarzy wzrostu sprzedaży płyt. Naturalnie, Tedego można zrozumieć, bo nie każdy lubi jak go obrażają, ale cyrków, które odstawia Peja zrozumieć nie sposób. I to już nie pierwszy jego wybryk.



Jestem w o tyle dobrym położeniu, że nigdy się nie jarałem rapem Peji, bo gdy nagrywał te swoje podobno najlepsze płyty to ja o istnieniu polskiego rapu nie chciałem słyszeć. Tak więc, mogę hejtować do woli. Tylko z drugiej strony, czy jest sens?
Myślę, że wszystkie te afery z udziałem Peji warto przemilczeć i w ogóle nie komentować. Tak jak nie komentuje się tego że najbardziej dorodne warszawskie drzewa rosną na cmentarzach. Ot, taka dobra maniera.


PS. Te dissy Tedego to kompletnie nic ciekawego. Nic

sobota, 26 września 2009

K'naan Chubb Rock - ABC

Jestem trochę do tyłu z tegorocznymi albumami, ale wytrwale nadrabiam zaległości :)
Dzisiaj przypadek chciał, że zarzuciłem ostatnią płytę K'Naana - niesamowicie żywiołowego rapera z Kanady/Usa, ale mającego swoje korzenie w Somalii (a tak, żeby było ciekawiej). Poprzednia bardzo przyjemna i łatwo wpadająca w ucho płytka narobiła apetytu na więcej no i dostałem co chciałem. "Troubadour" to na pewno kandydat do płyty roku. Treścią nie powala albo przynajmniej ja nie wyłapałem żadnych niewiarygodnych aspektów tekstowych, ale jeżeli chodzi o spacer z nim w słuchawkach Nowym Światem w blasku lekko już zachodzącego słońca to sprawdza się świetnie. Polecam gorąco, szczególnie osobom którym za szybko skończyło się lato i chciałyby przynajmniej na godzinę je sobie przedłużyć.


A to klip do "ABC". Kolumny na tylnym siedzeniu auta - bezcenne!

poniedziałek, 21 września 2009

Mel/Kazzam - Kultywuj



Jedna z najlepiej wyprodukowanych płyt w Polsce ever! Do tego genialnie oskreczowana. Mel jak zwykle w formie. Epkę stawiam na równi z Najebawszy, chociaż to inny rodzaj rapu i inny wymiar bitów. Must have.






1. Dobry Kot feat. Dj Hałas
2. Kultywuj feat. Dj Ace
3. Na żywo feat. Dj Slyther
4. Rap pełen luz feat. Prys
5. Z Vinylu feat. Jimson, Dj Ace
6. Nic śmiesznego
7. Na dobrej drodze feat. Chudini, Dj O2ld
8. Jesteśmy sobą feat. Dzidzia, Mef

Link do płyty - ściągnij (cierpliwości w ładowaniu linków, chwilę to trwa)

lub

Link do Rapidshare

TeTris - Dwuznacznie

"Mam dwie strony - awers, rewers, jak z moneta
dwie puste dłonie, które ciągle wróżą śmierć poetom"




Ciężko byłoby znaleźć trafniejszy tytuł dla debiutu Teta niż "Dwuznacznie". Tak samo jak ciężko jest znaleźć drugi polski album tak przesycony przeciwstawnymi emocjami, które na zdrowy rozsądek nie powinny być mieszane na jednej płytce. A może raczej, nie powinny być mieszane przez osoby, które mają problem z wyrażeniem choćby jeden emocji bez łamania pióra czy brnięcia w puste słowa wyciągnięte z piosenek idoli nastolatek.
Wszystko ma swój czas i miejsce. Na ten debiut czekała większa część hip-hopowej Polski, może z wyjątkiem osób, które powierzchownie zlizują lukier z tortu o nazwie rap. Ale o tym kim jest Tetris większość powinna wiedzieć.
Sporo trzeba było się naczekać, oczekiwań było więcej niż przy powrocie WFD i jeszcze więcej znaków zapytania. Czy Tetris poradzi sobie z tak wysoko postawioną przez fanów, ale także przez samego siebie poprzeczką? Czy zaprawiony bitwami freestylowymi oraz beefami da radę nagrać spójny album nie przepełniony po brzegi braggadoccio? I w końcu, czy autor recenzji w końcu skończy wstęp i przejdzie do płyty?
Długość wstępu adekwatna do czasu oczekiwania, przynajmniej w ten sposób staram sobie wynagrodzić lata, zimy, spadające liście i kwitnące kwiaty czekania na tę płytę.

Jeszcze przed ukazaniem się albumu mieliśmy szansę poznać dwa numery z niego, a to za sprawa podwójnego klipu "Dwuznacznie/TetRock".




Zagadka z pokojami z "Obudź się" została rozwiana po ukazaniu się tracklisty (przynajmniej częściowo), a całkowicie po premierze krążka. Każdy kolejny pokój ukazuje w mniejszym lub większym stopniu kolejne tracki z płyty. Do realizacji można się przyczepić, ale sam pomysł bardzo ciekawy. Teraz w końcu główne światła skierujmy na płytę, bo to ona gra tutaj główną rolę.

W 2004 roku obok debiutu Tetrisa(a moze raczej na odwrót) wyszła płyta Duże Pe "Sinus", właściwie oficjalny debiut tego rapera, który na dobrych parę lat stał się wyznacznikiem poziomu tzw. świadomego rapu. Błyskotliwe spostrzeżenia okraszone wybitną techniką i świetnymi bitami. Najlepsza lirycznie płyta bez dwóch zdań.
Przynajmniej do premiery "Dwuznacznie", bo LP Tetrisa to absolutne arcydzieło jeżeli chodzi o warstwę liryczną. Nie ma sensu zgłębiać teraz, który debiut Duże Pe czy Teta jest lepszy. Obydwa są jakimś tam przełomem.
Ale wracając do tekstów "Dwuznacznie". O poetyckiej, że tak powiem, choć to nadużycie, naturze Teta każdy doskonale wie jednak tytułowe Dwuznacznie wyznacza zupełnie inne standardy jeżeli chodzi o emocjonalny rap (nie mylić z emo rapem). Coś jak "Prawo do bragga" ustaliło kilka lat temu poziom samozwańczych linijek.
A więc niesamowite tytułowe "Dwuznacznie", miłosne "Chemafi" - świetnie zaaranżowany kawałek, czy "Dear mama 2" pod roboczym tytułem "MaMa". Właściwie mógłbym wymienić całą tracklistę, bo słabych wersów czy typowych "zapychaczy" tutaj nie usłyszymy.
Pisałem o ciekawych pomysłach. Kolejnym po klipie do "Obudź się" jest "einlacarwdoeiN". Storytelling uchwycony w lustrze czasu, zmuszający do kilkukrotnego uważnego przesłuchania. A także jak już wyjdzie wersja winylowa, do puszczenia początku tego numeru od tyłu (coś na wzór "Outro" 2LP Dinali). Tutaj niestety znalazł się, moim zdaniem, najsłabszy gościnny występ. Pogz świetnie sprawdza się w takich spokojnych, klimatycznych bitach, ale tym razem zawiódł moje i z tego co wiem nie tylko moje oczekiwania. Może dlatego, bo na za wiele liczyłem.
Absolutnie nie na raz jest także "IDeał". Zdradzał szczegółów nie będę, bo może trafią się jakimś cudem ludzie, którzy tej płyty jeszcze nie słyszeli, ale efekt zaskoczenia i banan na twarzy przy drugim odtworzeniu jest bezcenny.
Naturalnie jak na "Naturalnie EP" musiało się znaleźć przynajmniej jedno braggapodobne tworzywo i jest nim singlowy "TetRock".

"Ty twórz sztuczną otoczkę, ja mam swoje miejsce wewnątrz"


Zresztą przy tym numerze jak i przy wspomnianym tytułowym, Tet pokazał, że oprócz bycia czołowym raperem jest też utalentowanym producentem. Przyznam, że to dla mnie trochę zaskoczenie. Łącznie 5 bitów z płyty wyszło spod ręki Tetrisa i żadnego z nich nie mam ochoty przewinąć. Ale skoro już jesteśmy przy warstwie muzycznej to trzeba napisać kilka rzeczy, które muszą być oczywiste - jest świetnie. Oczywiste, bo nie sądzę żeby Tetris dopuścił, by znalazły się tam jakieś odrzuty. Na próżno szukać tutaj bangerowych "In da club" w polskim wykonaniu, nie ma także eksperymentów à la Emade. Jest za to naprawdę solidna, bardziej niż solidna oprawa, a bitu Creona do "Autorytet" nie powstydził by się Alchemist. Warto też wspomnieć, że większość bitów została zrealizowana przy pomocy żywych instrumentów, co nadal w naszym pięknym kraju tak częste nie jest.
Wspomniałem o Pogo, ale trzeba przyznać że oprócz niego pozostali goście naprawdę dali radę. O.S.T.R. tak trochę jak zwykle ostatnio, ale WENA, Łona czy Milumilu wypadli świetnie. Trochę zawiedziony jestem jeszcze Esdwa, ale w innym sensie niż Pogzem. Wszystkie zwrotki Esdwa jakie słyszałem to klasa światowa, a tutaj tylko europejska....
Co do wydania płyty, w moim posiadaniu jest akurat edycja kolekcjonerska - w digipacku i muszę przyznać, mimo że nie jestem fanem "kartonu", że bardzo fajnie to wygląda. Oczywiście całość dwuznaczna, bo jakże by inaczej.
Z niecierpliwością czekam na wersję vinylową, w zasadzie tylko ją miałem kupić, ale czekać tyle?
Kilka miesięcy temu, przy okazji premiery drugiego albumu Mesa, pisałem, że jest to jedna z najbardziej dojrzałych płyt w Polskim rapie. Tutaj mamy coś podobnego. Oczywiście to dwie różne osobowości, dwa zestawy cech, światopoglądów czy nawet podejścia do ludzi (w tym, tak, do kobiet). Ale można znaleźć cechy wspólne między tymi dwoma raperami. Obydwaj nie powtarzają wyświechtanych banałów wywałkowanych na wszelkie strony przez naszą scenę. Raczej skupiają się na własnych spostrzeżeniach i niech Bóg ich za to błogosławi, bo jeżeli rap ma przetrwać w jako takiej formie to prędzej czy później znowu warstwa liryczna stanie się centrum uwagi. Tak jak teraz wszyscy ekscytują się nowymi pomysłami na bity, samplowaniem wszystkiego co się da, tak w końcu to się znudzi i ludzie będą chcieli powrotu do treści, której przecież tak mało obecnie jest, a może zawsze u nas było.
Tetris jest od lat jednym z tych artystów, z którego wersami można się dość łatwo utożsamić czy też znaleźć jakąś odrobinę cząstki siebie. Bez opowieści z tysiąca i jednego osiedla, bez ubranych w arafatkę wersów reprezentujących słownik wyrazów obcych i zapomnianych czy też linijek opisujących permanentną walkę z policją, bo doskonale wszyscy wiemy, że te walki zawsze kończą się na "przepraszam panie policjancie" gdy delikwent zobaczy wyciągnięta pałkę (policyjną, ludzie, policyjną).
I w tym momencie ukazuje się, być może najmocniej "świadomość rapu" i odpowiedzialność za słowa. Czy Tet tego chce czy nie, czy którykolwiek raper tego chce czy nie, jest dla wielu młodszych idolem czy nawet autorytetem i w tej kwestii nie ma za wiele do gadania. Powstaje tylko pytanie "I co z tym zrobisz?". Albo zrobisz to co Peja na koncercie w Zielonej Górze nakręcając podpitych fanów, albo podkreślając dystans do roli idola rzucisz wersy na poziomie Teta, które na pewno są w stanie jakoś wpłynąć na kogoś pozytywnie. A więc Czarny czy Biały?
No ale właśnie, czy ta płyta jest w stanie w pełni dotrzeć do młodszych słuchaczy? Szczerze - nie wiem. Mi się wydaje, że w wieku 16 lat nie byłbym powalony tą płytą. Nie dlatego, bo jest wybitnie trudna, bo nie jest. Ale dlatego, bo brak by było u mnie doświadczeń, które jakoś dało by się powiązać z tym o czym nawija Tet. To trochę jak ze szczurem i dzwoneczkiem. Nauczony szczur na dźwięk dzwonka z błyskiem w oku biegnie do miski, aby rozpocząć ucztę. Nie wiem jak przed osiemnastką odebrałbym ten dzwonek, którym jest "Dwuznacznie". Mogło by się skończyć na tym, że posłuchał bym bitów, powiedział "fajne" i koniec, a przecież nie o to w tej płycie chodzi. Tak więc, jestem prawie pewien, że nie jest to płyta dla wszystkich, może się okazać, że wielu starszych może mieć problem z odbiorem.
Tak czy inaczej debiut Tetrisa to jest coś, co każdy musi przesłuchać - to czy usłyszy to już indywidualna sprawa. Takim trochę frazesem kończę tę recenzje. W oceny zazwyczaj się nie bawię, ale powiedzmy, że to co napisałem na twitterze, że ocena poniżej 9 to nieporozumienie.
Warto jeszcze podkreślić, że wcale nie jestem jakimś wielkim fanem Tetrisa. Jest on jednym z 5 raperów Polsce których mogę słuchać bez odruchu kierowania ostrego narzędzia w membranę głośnika - tyle.

No i jeszcze takie głupie skojarzenie. W wejściu do "Jeden świat" Tetris i W.E.N.A. na zmianę powtarzają "świat jest mój, jest mój, jest mój". No podejrzewam, że tylko mi się tak skojarzyło ale....

[Paul McCartney]
The Girl Is Mine, She's Mine
The Girl Is Mine, She's Mine

[Michael Jackson]
Don't Waste Your Time
Because The Doggone Girl Is Mine
The Girl Is Mine, The Girl Is Mine


Michael Jackson ft. Paul McCartney - The Girl is Mine

czwartek, 3 września 2009

LariFari - Dusza



Niedocenienie tej płyty przez Polskę to jeden z powodów dla których czasami miewam ochotę złożyć wniosek o pozbawienie mnie obywatelstwa.
Paradoks chce że album ten był promowany jednym z najsłabszych numerów na płycie tylko dlatego bo jest na nim Pezet. Tymczasem siła tej płyty tkwi w niesamowitym klimacie wspieranym przez niesamowity głos Pauliny Kujawskiej, która właściwie mając na koncie tę jedną płytę zmurowała sie w moje TOP3 polskich wokalistek. Album od jakiegoś czasu dostępny jest na lst.fm za darmo wiec postanowiłem go spakować i wrzucić dla potomnych. Sprawdzać kto nie zna. Nie ma szans na rozczarowanie.


Pozostaw
Cały Czas (feat. Dizkret)


1. Intro
2. Cały Czas (feat. dizkret)
3. Drzwi (feat. Śliwka, Siwy)
4. Pozostaw...
5. Ludzie Ras (feat. Mustafarai)
6. Miłość W Moim Mieście (feat. Pezet)
7. LHTS (feat. Olissa)
8. ...Odlatujemy (feat. Mateusz Pospieszalski)
9. Już Tu Nigdy? (feat. Esse)
10. Jak Dni Złe (feat. Igieł)
11. Warto Wrócić (feat. Słoniu)

Link do płyty - ściągnij

lub

Link do płyty - Rapidshare

czwartek, 27 sierpnia 2009

Klip do 'Floatin' Stacy Epps (w końcu!)




Jeszcze sie zbieram z podłogi!

środa, 19 sierpnia 2009

The Bils- Z CentrumWszy

Od razu uprzedzam ze kasy nie zwracamy!








http://www.myspace.com/thebils

TheBils to calkowicie niezalezna uliczna formacja hiphopowa. Powstala w 2007 roku (o zmroku) i zrzesza najbardziej utalentowanych raperów w twoim zyciu. W chwili obecnej TheBils'i pracuja nad swoja pierwsza plyta która moze spowodowac wiele zamieszania zarówno na scenie rodzimej jak i swiatowej. W swojej twórczosci czesto podkreslaja swój scisly zwiazek z ulica, jak równiez nienawisc do policji. Tematyka ich utworów czesto bywa takze marihuana oraz prostytutki. Jednym slowem rdzenny uliczny rap w najczystrzej postaci. Przyjzyjmy sie blizej sylwetkom czlonków skladu.

Raper na eM

Nie pamieta gdzie i kiedy sie urodzil.Pytany o imie i nazwisko zdecydowanie mówi "Nie"-cytuje.Spiewal rap jak sam mówi "zanim koguty pialy i ze snu zbudzaly".Pytany o plany z wielka radoscia odpowiada "raz juz umarlem...dwa razy nie wchodze do tej samej rzeki".Prywatnie zajmuje sie pasieka pszczól i zony która planuje miec jesczez przed slubem.Raper na eM mówi ze kocha rap jak dobrego skreta.Do swoich ludzi ma podejscie jak do ulicy "Nigdy bez powodu po nich nie jezdze".Sam uwaza sie za wielki talent ..."ale nie wiem czy plodny..ojjj nie wiem".

Rzygi Rzyk

MC Rzygi rzyk - czolówka swiatowego rapu. Od dziecka zwiazany z ulica. Pierwsze sprzedane dragi w wieku 2 latek. W wieku 2,5 zaczal tanczyc breaka, w wieku 3 rapowac, by dopiero w wieku 6 lat zaczac mówic i czytac. Nie umie pisac jak przystalo na ulicznika - teksty pisze mu ulica i zycie. Ma przed soba swietlana przeszlosc. Wymyslil slynne haslo "nie ma co plakac nad rozlanym chlebem". W wieku 8 lat trafil za kratki na dozywocie, ale po 5 latach wyjebali go za zle zachowanie. Nadzieja podhalanskiego rzemiosla.

MC Farfocel

Jego przyjscie na swiat jest owiane tajemnica. Niektórzy twierdza ze wogóle sie nie urodzil. Kiedy mial 2 lat wynalazl rap krzyczac "ty kurwo" w rytm, dzwieku patelni, która bila go jego matka. Jest bardzo charakterystyczny, poniewaz ma dobry charakter, a za swoich ludzi oddalby zycie - ich zycie. Znany wczesniej jako MC Pogodny MC RomanTyka lub MC smuteG. W wieku 9 lat trafil do wiezienia gdzie poznal Rzygi Rzyka. Nie boi sie smierci poniewaz nie wie co to znaczy. Jesli chodzi o rap to reprezentuje on bardziej wrazliwa strone skladu. Zapytany o wiek odpowiada: "Chuj Ci w dupe" W przyszlosci chce wstapic do WWO i do Peji.



Większej rekomendacji chyba nie trzeba, nie? :) Jedna z moich ulubionych polskich płyt (serio!).

Próbka:
Nie Jestem
Kalo Ry FR (To Jest Tamto)
Diss na VNMa

A na serio to Gieca, Enson i jeszcze kilku raperów którch nie zidentyfikowałem


01. Polityka Utyka
02. Kalo Ry Fr (to jest tamto!) feat. DJMC Konwoolsja, MC Slimfast, MCLoofa
03. Chistarja
04. Wspomnienia Rzygi Rzyka
05. Garó - Rola (skit)
06. Ólica zachwyaca feat. C.I.P.A.
07. Ebitawjum dla eM (bo on umrł[*])
08. MarZtychWstanie
09. Nie Jestem
10. Dzie Nie Ma Dóp (odszłaś - walentnkowy numer)
11. Rzycie Boli feat. MC Naplet, DJMC Konwoolsja, MC Loofa
12. Óliczne Historje feat. MC Naplet, MC Przechodzień (człowiek po przejściach)
13. Waginacje Wakacje
14. Osobiste Kryminale Zagadki
15. Diss na vnm'a feat. DJMC Koonwolsja (bonus track)
16. Koncert na Rzywo w Deryzdenku Rzygi rzyk & MC Naplet (Bonus Track)

Link do płyty - ściągnij

lub

Link do płyty - Rapidshare

wtorek, 18 sierpnia 2009

Medium - Seans Spirytystyczny

Jedna z najlepszych płyt ostatnich lat. To co może boleć to jej długość, ale zdecydowanie nie jest przepełniona zapychaczami. Całość prezentuje naprawdę wysoki poziom. Polcem gorąco!




01. Opętanie
02. Wymieniam wachtę
03. Fundament
04. Kanał przerzutowy
05. U bram wszechświata
06. Fatality
07. Zainteresowania
08. Mówiono mi
09. Chemioterapia
10. Łapanka
11. Ożywiam posągi
12. Ideał
13. Daj mi zarabiać mózgiem
14. Któregoś dnia
15. Talizman
16. 24
17. Jeden krok
18. Przewodnik
19. Kalendarz
20. Spodziewam się końca świata
21. Uwolnienie

Link do płyty - ściągnij

niedziela, 16 sierpnia 2009

Smarki Smark, Pysk, Kixnare - Najebawszy EP

Każdy ma, zna, kocha lub hejtuje więc wrzucam asekuracyjnie, a także dlatego bo Epka na to zasługuje. Jak kiedyś pisałem, jedna z trzech pozycji obok Ep Tetrisa oraz Bootlegu Jimsona, która przewróciła scenę do góry nogami. Jeżeli Tet zapełnił dziurę po Pezecie, Jimson przyciągnął ludzi mających gdzieś polski rap to Smark zaatakował całe audytorium Piha, Tedzika i kogo tam jeszcze. To taka generalizacja trochę przekolorowana, ale wydaje mi sie, że niewiele mija się z prawdą.




1. Kawałek o rapie (Oko za oko, rym za ząb)
2. Kawałek o pieniądzach (8333 333 euro)
3. Kawałek o miłości (Amyawy)
4. Kawałek o niczym konkretnym (Dźwięki stereo) (ft. Smagalaz)
5. Kawałek o ściemnianiu panien (Po pierwsze..) (ft. Emrat)
6. Kawałek o wspomnieniach (Sweet memorise) (ft. Chociaż)
7. Kawałek o życiu (Najebawszy theme)

Link do płyty - ściągnij

sobota, 8 sierpnia 2009

"Beaty, rymy, życie..." vs "Ego Trip" czyli "poczytaj mi mamo o rapie"



W swojej podróży po rapie, jego historii, znaczeniu i wpływach na społeczeństwo, każdy prędzej czy później natrafi na granicę którą trudno przekroczyć. Ja właśnie na nią natrafiłem.
Chcąc być na bieżąco z obecnymi nowościami z Polski i ze świata, ogarniając jednocześnie golden age oraz oldschool, a jednocześnie poświęcając czas innym ciekawym gatunkom muzycznym trudno się w tym nie pogubić a co dopiero znaleźć czas na kolacje....
Zacząłem więc szukać źródeł wiedzy, które jakoś usystematyzowały by mi informacje w głowie oraz poleciły co ciekawsze płyty. Wikipedia oraz ogólnie internet to ciekawy pomysł, ale problem jest taki że żeby coś znaleźć w wiki trzeba wiedzieć czego się szuka....
Natomiast wszelkie rankingi do których dotarłem obracały się w obrębie 10, 20 ksywek z Biggiem i 2Paciem na czele. To też raczej mało pomocne, jeżeli chce się zgłębić gatunek.
Tak więc sięgnąłem do książek.
"Ego Trip" oraz "Beaty, rymy, życie - Leksykon muzyki muzyki hip-hop" - dwie pozycje, które według wielu najrzetelniej i najbardziej fachowo zgłębiają nowojorski twór lat 70'. Są jeszcze książki Andrzeja Budy, ale te nie tylko wg mnie nie nadają się do niczego więcej, poza prezentacją maturalną.
Tak więc mamy dwie pozycje. Niezmiernie różne, ale do kogo ostatecznie powinny trafić?


"Beaty, rymy, życie - Leksykon myzki Hip-Hop"



Wydany w 2005 roku leksykon pod redakcją Radka Miszczaka (wszyscy powinni kojarzyć nazwisko choćby ze Ślizgu) i Andrzeja Cały (tak samo) to zdecydowanie najbardziej kompletna literatura w języku polskim traktująca o muzyce hip hopowej - tutaj myślę, że mało kto będzie z tym dyskutował. Mając do pomocy takich "hypemanów" jak Tymon Smektała czy Sławomir Jabrzemski (Druh Sławek) musieli stworzyć coś wielkiego. No i stworzyli.
Na pewno pod względem objętości, bo książka ta liczy ponad 600 stron nasyconych prawie wyłącznie rapem. Z tego miejsca (sprzed komputera) chciałem serdecznie pogratulować całemu zespołowi, bo ja z trudnością znajduję wytrwałość, żeby skończyć jedną notkę raz na dwa tygodnie. Respekt jak stąd po Bangladesz.
Nie samą objętością książka żyje, wiec warto się skupić na zawartości.
Na początek przystawka czyli wstęp, podziękowania oraz bardzo przyjemna niespodzianka w postaci krótkiej historii hip hopu autorstwa Druha Sławka. Następnie słownik pojęć - co uważam za genialny pomysł, bo odpowiadanie na pytania, które momentami dostaję na gg czy na youtube typu "Wytłumacz mi, co to jest punchline, trueschool, oldschool" albo "kto śpiewa andergrandowo" powoli mnie wykańczają. Oficjalnie odsyłam do leksykonu.
Ale jedno "ale". Jakież było moje zaskoczenie, gdy pod hasłami sponsorowanymi przez literkę "D" pomiędzy hasłami "DJ", a "Dystrybutor" natknąłem się na zwrot "Drive-by"....Ja wiem, że to był 2005 roku, rok premiery GTA San Andreas i wszyscy mieli świra na punkcie gangsterskiego życia, ala Eazy-E, no ale książce o rapie? Ok, przyjmijmy, że jest to często poruszany wątek, głównie w westcoastowym rapie i termin powinien być wytłumaczony. Przyjmijmy....
Dalej główne danie - encyklopedyczna część leksykonu. Budząca chyba najwięcej kontrowersji, szczególnie wśród osób, które już zgłębiły go szczegółowo. Rzekomo ma masę błędów, no ale ja ich jeszcze nie dostrzegłem, więc nie komentuję. Jedyne co mi się rzuciło w oczy to literówki jak np eden osiem L. Ale nawet średnio ogarnięta małpa zauważy, że skoro hasło jest pod literką J to chodzi o Jeden Osiem L.

A właśnie. Z ta małpą, to może tak nie do końca, bo gdzie nasz kochany szympans szukałby hasła "Mos Def" gdyby "Talib Kweli" był pod K a Warren G pod G? No pewnie pod D, ale znalazł by guzik, bo "Mos Def" jest pod M. Na początku jest wyjaśnienie, że bla bla obowiązuje taki a nie inny rozkład haseł, nie chce mi się tego przepisywać i niby wszystko ok, ale jednak jak się używa przez 5 lat słów Talib Kweli, to ciężko później przyjąć że jest Kweli Talib Greene. Uważam, że taki porządek to błąd, no ale ja tam nigdy encyklopedii nie pisałem.

Po części encyklopedycznej (bardzo wyczerpującej temat) przychodzi czas na deser i to naprawdę pyszny. Wytwórnie, najlepsze płyty w kolejnych latach, podgatunki rapu itd. Coś czego szukałem przez ostatni czas.
Teraz druga książka.

"Ego Trip".





Gdyby przyjąć że "Beaty, rymy..." to oparty na jazzowym brzmieniu trueschoolowy rap o różowych słoniach i króliczkach kicających po łące, to "Ego Trip" to najbardziej wulgarny i wyuzdany crunk z najciemniejszych zakątków południa USA.
Nie znajdziemy tutaj encyklopedycznie ułożonych haseł, raczej szereg, cały pluton rankingów i list typu "10 anty-tanecznych raperów", "10 najważniejszych odniesień do Meksykan" "Skąd wzięli swoje ksywki....Busta Rhymes, ....".
Zresztą w oryginale książka nazywa sie "Ego Trip book of rap lists".
W ten oto sposób tankowana nam jest wiedza, której często nie da żadna płyta, a która daje niewiarygodnego kopa do sprawdzania coraz to kolejnych albumów i artystów.
Trudno nie zauważyć, że książka skupia się głównie na latach 80' i 90', no ale ciężko, żeby się nie skupiała skoro oparta jest na magazynie wydawanym w połowie lat 90', a sama książka w oryginale ukazała się w roku 1999 (polskie wydanie 2004!!! Pięć lat poślizgu!!!!). W związku z tym, Ego Trip może do wielu osób nie trafić w gusta, szczególnie osób które nie dotykają rapu sprzed 2000 roku. Jest tutaj co prawda tabliczka z ocenami obecnych raperów (flow, głos, słownictwo), ale jednak wspomnienia Funkmaster Flexa czy Dr Dre nadają tej książce wyjątkowy posmak lat sprzed komercjalizacji.
To czego można by sie przyczepić to tłumaczenie, które widać, że było wykonane przez osobę spoza środowiska. No i tłumaczenia wersów momentami zmieniające całkowicie kontekst oryginalnej linijki. Nawet sobie gdzie zapisałem jedną taką wpadkę, ale kartkę zgubiłem i muszę na nowo jej szukać. Jak wyłapię to dam w "Płynnych myślach".


A więc wracając do pytania - komu, którą ksiązkę bym polecił?
Uważam ze Leksykon powinni mieć wszyscy, którzy mają ambicję, chociaż trochę poznać tę muzykę. Szczególnie polecam młodszym słuchaczom nierzadko uznającym się za centrum wiedzy, bo gdyby tak przerobili te pozycję to przynajmniej mieli by jakieś podstawy. Wiedzę i tak czerpie się z płyt. No i cena ok. 40 zł jest naprawdę śmieszna jak na tak świetnie wydaną pozycję (twarda okładka, dobry papier itd.)
Ego Trip to typowa pozycja dla zajawkowiczów. Jeżeli miewasz fazy, gdy chcesz znać każdy sampel wykorzystany w rapie, chciałbyś mieć szafę pełna winyli od Last Poets (wyszło to w ogóle na wosku?) po Johnson & Jonson to jest to pozycja dla Ciebie, bo gwarantuje, że podtrzyma te fazy i zamieni w prawdziwa pasję, a raczej w jeszcze prawdziwszą, bo wierzę że pasja jest w większości z nas, nawet jak mamy 12 lat i krzyczymy JP na znikający za zakrętem patrol.
Wiedza nie jest wszystkim, ale skoro został już piąty element wyodrębniony to może warto by go kultywować?

sobota, 1 sierpnia 2009

J Dilla - Sun in My Face (feat. Blu and Jontel)

Jestem wariackim fanem Blu i bardzo dobrze się z tym czuję. Nie widze w Stanach drugiego takiego kota, który posiada tak kapitalne umiejętności.

A to numer na bicie Dilli. Co ciekawe, z tego co wyczytałem, pojawił sie on tylko w japońskiej wersji "Jay Love Japan". To tłumaczy czemu dorwałem ten track dopiero na którymś tam mixtapie Blu.

czwartek, 30 lipca 2009

Top Smokin' - Zielone Światło

Kolejna płytka na życzenie. Debiut Jimsona na szerszą skalę. Na płycie towarzyszy mu Trawa i nawet niezłe bity. "Wszystko się jebie" powinno być hymnem młodych raperów, serio





1. Intro
2. O dwóch takich co ukradli majka
3. Idę do przodu (ft. Finezja Słowa)
4. Nienawidzę nienawidzieć (ft. CKW)
5. Dokładnie w twoich uszach
6. Lajkry
7. Rusz dupą dla mnie
8. Czas wziąć ten hajs
9. Motyw Centralny (ft. CKW, Manifest Pzv)
10. Mniej agresywnie
11. INSeRT
12. Blanty słoneczko
13. K.A.C.
14. Bloki są gorące
15. Nie mogę zasnąć
16. Zapamiętam (ft. Huzi)
17. Wszystko się jebie
18. Nara

Link do płyty - ściągnij


Aha, i mam prośbę. Nie wysyłajcie mi maili z zapytaniami o numery czy płyty ponieważ po pierwsze są wakacje :) po drugie zapycha mi to skrzynkę po trzecie lepiej zostawić prośbę w komentarzach, nawet anonimowo. Peace


poniedziałek, 27 lipca 2009

Płynne myśli - Wejście




Otwieram nowy cykl - "Płynne myśli". Żeby nie robić krótkich notek nt. pojedyńczych singli, które mi wpadły w ucho, a także żeby skrobnąć coś niecoś o sprawach niezasługujących na felieton. Taka blogowa sałatka grecka.

Tak w ogóle to nazwa miała brzmieć "Liquid thoughts" (kocham to słowo...'likłid'), ale angielskie nazwy są passe.
Z innowacją w kwestii tytułów wyskoczył mój stały faworyt do nagrody AntyNobla w dziedzinie sztuki. VNM i jego nowy mixtape "Niuskul" oraz promujący go "Kambek jak Dżejzi". Dając takie tytuły dorobił dodatkową parę raczek do urwania swojej laleczce voodoo.
Domyślam się, że to jakiś zabieg marketingowy po "Where have you been" po premierze którego jego fani nie mogli się na głos pochwalić jaką płytą się zajarali. Teraz jest dużo prościej. Kambek men
To nie jest tak, że śmieję się z gościa z urzędu. Po prostu, no nikt mnie tak nie rozbraja z jednej strony, a z drugiej drażni jak on. Nikt. Ostatnio się nawet ostatnią płyta LL Cool J zajarałem.
VNMa, jak ktoś kiedyś mądrze napisał, albo się kocha albo nienawidzi. Ja mam bekę przez właśnie takie głupie akcje z tytułami, przez akcje "zapluj mikrofon i nazwij to flow", przez napinanie się i obrażanie słuchaczy, a także swoich fanów, przez teksty "twoja panna jest mokra (od łez) na mój widok", przez naciągane podwójne,....nie chce mi się więcej wymieniać.
4,5 lat temu, gdy dostałem pierwsze demo 834 na maila tak właśnie brzmiał rap Venoma. Podczas beefu z Jimsonem też. Teraz ten Kambek. Oficjalnie najśmieszniejsza osoba w polskim rapie. Koniec tematu.

Teraz będzie dobry rap. Kilka tygodni temu pojawił się singiel oraz płytka lidera Jurrasic 5 - Chaliego 2Ny (chyba spolszczyłem ksywę w vnmowy sposób, ale trudno). Niewielu raperów dysponujących tak niskim głosem potrafi w ten sposób kontrolować dykcję i flow jak robi to Tuńczyk. Świetnie to słychać w singlowym "Lock shit down"



Klip mi się bardzo podoba. Może do najoryginalniejszych nie należy, ale realizacja - pierwsza klasa.
CD w drodze, więc nic na razie więcej nie napiszę. Może jeszcze tylko tyle, że rok temu dorwałem pierwsza wersję Jurassic 5 LP za..... 12 zł + koszt przesyłki. Interes życia.

Wracając do Polski, singiel Jimsona promujący nadchodzącą mrówczymi krokami płytę z Ejnstejnem. Ostatnio omijam przedpremierowe kawałki, bo często zabierają radość odkrywania całej płyty, więc tutaj pobieżnie przesłuchałem. Bez podniety jak w przypadku "Gorącej ofiary", ale numer nastrojowy, więc może będzie współgrać z resztą tracków. Na razie trzeba się uzbroić w cierpliwość. W przypadku Jimsona w duuuuuuuużą cierpliwość.

Nie mało zamieszania wywołała ostatnio reklama Disney'a w której głosu użyczył Duże Pe. Pewnie moja opinia jest mało reprezentatywna, bo Marcin jest jednym z najbardziej przeze mnie szanowanych raperów, ale....no ja nie widzę w tym nic strasznego.
Wydaje mi się, że lepsze takie reklamy z wykorzystaniem głosu świetnego rapera, niż kilka czasownikowych wersów wyrecytowanych przez uczniów szkoły podstawowej. To raz.
Dwa, ja wolę bajki Disney'a, niż bzdurne (niektóre) anime i chyba wolałbym żeby mój dzieciak też oglądał coś normalnego. Poza tym, Pe zarobił na tym. Jedni czyszczą kanały jak Tadziu Norek, inni zasuwają na saksach, jeszcze inni udzielają głosu do reklamy. Jechać za to mogą tylko Ci, co w życiu sami nie zarobili ani grosza.




No i tak na marginesie

"Ha, to miasto, ono ma mnie na własność
Choćbym chciał, nie mogę zasnąć
Światła nie gasną, widzę je wyraźnie zza zasłon
Latarni pasmo, płynące Wrocławską"


Dokładnie przy tej Wrocławskiej są dwa przystanki: tramwajowy i autobusowy. No i ostatnio wstrzymano ruch tramwajów....shit... Wczoraj wybrałem się do sklepu i co widzę przy torach? Kilkanaście osób w różnym wieku nie przejmujących się jakimiś idiotycznymi napisami typu "przystanek skasowany". Grunt to wytrwałość, więc gdy wracałem ze sklepu 40 minut później, ci państwo nadal wytrwale czekali na trzynastkę. Żeby ona jeszcze miała długie rzęsy i zgrabne nogi jak ta w "House MD". Nie. Ci państwo, co prawda już trochę poddenerwowani i coraz częściej zerkający na zegarki, czekają na tramwaj. 6 godzin później, gdy wyszedłem na rower, była już nowa grupka wytrwałych....
Kilka miesięcy temu podczas debaty politycznej na moim roku zapytałem europosła Czarneckiego, czy uważa, że przeciętny Polak powinien decydować o przyjęciu euro. Odpowiedź zaserwowana z cienką ironią w moją stronę brzmiała mniej więcej "dziwie się słysząc to pytanie, bo ja uważam że Polacy to bardzo mądry naród". Ripostować na swój sposób nie mogłem, bo pani z Polsatu dziwnie i z wypiekami spojrzała na mój uśmiech, ale teraz przyznaję rację panie pośle. Polacy to genialny naród. Wieczorem wychodzę na rower policzyć oczekujących na tramwaj.

Co jeszcze? Uruchomiłem twittera żeby nie nęciło mnie do krótkich notek paskudzących bloga. Prokson bejbe albo prawy górny róg bloga.

Zaczynam się uczyć grac na gitarze :D takiej akustycznej. Jak zagram to to przesadzam się na fortepian.

Z takich głupich ciekawostek to jeszcze ta, że założyłem sobie konto na google analytics. Świetna sprawa. Podlicza wszelkie odwiedziny, źródła, witryny odsyłające itp.
Najciekawsze są jednak wejścia z google, a raczej wyniki wyszukiwać po jakich mnie znaleziono.
1) "abradab i smierc magika" - wiadomo
2) "dab przyczynił się do śmierci magika?" - ehh
3) "ja wole illmatic" - ja pomidorową z ryżem. takie szukanie to chyba szukanie akceptacji u innych, nie?
4) "jestem biały chce być czarny" - o lol
5) "liga kongijska" - za biedny jestem na komentarz
6) "mezo silikon mózgu" - :D
7) "michael jackson z czarnego na bialego" - w różnych kombinacjach dzień po śmierci artysty.
8) "ostrofilia wikipedia" - Northim, wiesz co robić. Raz biuro patentowe, dwa definicja do wikipedii :D
9) "peja zodiakalną panną" - :)))
10) "prawilny definicja" - dlatego jak będziecie teraz kogoś nazywać prawilniakiem to tłumaczcie co i jak bo chłopak pomyśli że to jeszcze jakieś przekleństwo
11) I mój absolutny faworyt! "prawo ojca do dziecka w niezalegalizowanych związkach "

sobota, 25 lipca 2009

K.A.S.T.A.




Jeżeli ktoś ma znajomego dobrego psychiatrę to proszę o kontakt!
Poniższy tekst powstał już 5 razy! 2 razy na komunikatorze, ale że Nokia z Symbianem to niewierna kochanka, obydwie wersje poszły się kochać.
2 kolejne wersje stracone w wyniku strajku okupacyjnego wywołanego przez mój komputer. Żądania nowej pasty na CPU oraz krótszych godzin pracy spełniłem pod naciskiem wiec powstała w końcu piąta wersja (Boże zlituj!). Od dzisiaj kocham funkcje autozapisu w bloggerz,e tak jak od tygodnia hejtuje mazurskie komary (w tym roku plaga, zabierajcie ze sobą chemiczne straszaki jak jedziecie nad jeziora).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

K.A.S.T.A.:
Kastaniety (2002)
Kastatomy (2003)



Jest na polskiej scenie kilka scen wyjątkowo wyrazistych. Północ kraju, która wydaje mi się obecnie najsilniejsza (Łona, Jimson, Enson, Maz). Wyrazistość widzę, a raczej słyszę w bitach, trochę bardziej moim zdaniem wyszukanych i "zachodnich" niż te z Warszawy, która która może chwile chwały ma za sobą, ale nadal raz na jakiś czas trafi się świetna płyta jak ostatnio "Zamach na przeciętność". Tak czy inaczej, od zawsze była skupiskiem tego polskiego brzemienia, Noonowo-Ajronowego brzmienia. To jest nr dwa na liście "wyrazistości".
Numer trzy dla mnie to Dolny Śląsk - czy jak kto woli - zDolny Śląsk. Ostre karkołomne bity na legalu i różnorodność w podziemiu. 3W - Drutz. Piekło - Niebo (to ostatnie zestawienie niezbyt trafne, ale wiadomo ocb)




Na Europy peryferiach świat mówi hiphop
Killaz Group, yo, mówi hiphop
KASTA Skład mówi hiphop, mówi hiphop
Zulu Nation mówi hiphop
Na Europy peryferiach świat mówi hiphop
DonGuralEsko mówi hiphop
Killaz Group, synu, mówi hiphop
KASTA Skład mówi hiphop


Niby wszyscy znają ten refren, a jednak szukając tego tekstu spisanego, we wszystkich serwisach napotykałem się na ciekawą nazwę "Zuluneiszyn". Żeby była jasność, nie był to fonetyczny tekst, bo autor poprawnie napisał "MC's". Ale ponieważ Zulu Nation to długa nazwa (szaleńcze 4 sylaby) i ogólnie mało wnosząca do kultury hip-hopowej to zostawiam tę kwestię. Mała szkodliwość społeczna głupoty.

K.A.S.T.A., czyli Konfederacja Absolwentów Szkoły Technicznej Artykulacji. Biję pokłony przed tym kto wymyślił skracanie nazw własnych i jednoczesne pokłony idą w stronę Kasty, która zrobiła coś co do tej pory nie udało się żadnej innej grupie, ani solowemu artyście. Nagrali 2 podwójne płyty, które przesłuchałem od początku do końca bez używania opcji stop/pause. Wow!
Co więcej, stworzyli jedyną płytę w Polsce, którą w żadnym elemencie nie celowała w najniższy szczebel polskiego audytorium. Wow2!

Lecz to nie te kwestie decydują o jakości Kasty. Sztuką jest zrobić EPkę opartą na koncepcie. Jeszcze większą sztuką jest przygotowanie takiego całego LP. Rzeczą prawie niemożliwą jest utrzymanie jednego, nienudzącego brzmienia na podwójnej płycie. Kaście się to udało. No może nie do końca jest to concept album, ale na pewno do niego aspiruje i ten dolnośląski klimat o którym wspominałem na początku odczuwa się w szpiku z podwójną mocą.
"Kastaniety" i w mniejszym stopniu "Kastatomy" to nie tylko klimat, nie tylko ambicja i nie tylko spójność. To także tematyka, która....no i tu niespodzianka.
Śledząc polska scenę natykamy się na 3 grupy wykonawców:
1) Trueschoolowcy - rzucają punchami we wszystko co się rusza (lub nie) i nie ma możliwości odpowiedzieć.
2) Baunsiarzo-hustlerzy - przekonujący słuchacza, że jego mama z nimi przyprawia rogi swojemu sąsiadowi. Ciągną kilkumetrowe węgorze mąki pszennej i popijają whisky (Made in exStadion X-lecia)
3) Uliczne hardkory - Nie czytają książek, to w książkach można poczytać o nich. Zgłaszanie wybicia szyby w samochodzie to dla nich bycie konfidentem, klejenie podwójnych rymów to gejorap, a używanie metafor mocniejszych niż to o kamieniu i wieku to filozofowanie.

No i co ciekawe, Kasta chyba najbliżej ma do ostatniej grupy. Z tym, że robiąc coś na co w Polsce niewielu ulicznych raperów się zdecydowało, całkowicie redefiniując pojęcie tego odłamu, który przecież za oceanem reprezentują dość udanie tacy raperzy jak Nas czy Prodigy of Mobb Deep (since 2000 AD). Tak jak nie jest to płyta koncepcyjna, tak nie jest to płyta uliczna, jednak tak jak czerpie wzorce z koncepcyjnych projektów, tak zabarwia się uliczną nuta i brudnym stylem. Dwoma słowy - pełnia stylu.

Czas na główne danie, czyli rap.

"Na tą samą końcówkę nie próbuj dziś rapow
Niby jak inaczej moge tego dokon
Muszę tak jak wszyscy, musze się konsolidow
Łamać muszę rymy i co rusz komplikow
Do kilku liter w tekście musze próbow
Temat zmieniać, wątki kamuflow"




Styl prosty, nawet bezczelnie prosty, a jednak wchodzi jak nóż w masło. Oczywiście prosty jak się go słucha, bo pisać takie linijki kilku aspiracje już miało. Najczęściej kończy się na "miałem, chciałem, pojechałem, dojechałem, odjechałem".
Dla przeciwwagi na płytach pojawił się Gural, który dał wszystko co ma najlepsze IMO. Nawet jego pierwsze solo tak nie wciąga jak zwrotka we "Wrocławskiej premierze". Technika, proste, ale celne porównania, flow - Gural 100%.

Produkcja musi być na najwyższym poziomie, bo inaczej pewnie nawet nie chciałoby mi się wklepywać kropek w nazwie K.A.S.T.A. No i tak jest.
Gdy pisałem o tym, że płyty Kasty nie celują w dolne gusta, właśnie melodie miałem na myśli. Nie wiem czemu tak jest, ale Polacy w większości nie lubią instrumentalnych numerów. Ba, jestem gotów stwierdzić, że "Donuts" w naszym kraju nie przekroczyła by sprzedaży powyżej 500 sztuk. Ja to w ogóle za głupi jestem chyba żeby to zrozumieć. Ostatnio na moim kanale YT jeden chłopiec (w pełnym tego słowa i nacechowaniu znaczeniu) napisał mi, parafrazuję "ja słucham prawdziwego rapu, a wy nadal sobie słuchaj rapu od producenta". Żeby była jasność, komentował kawałek Jimsona i Rolby - "Słupsk" - czystą nawijkę. Nie wiem czy słowo "producent" to jakieś nowe przekleństwo w slangu młodzieżowy....Jeżeli ktoś ogarnia temat, to proszę o wyjaśnienie w komentarzach. Mówię serio.

Obydwa albumy kipią od instrumentalnych fragmentów i myślę, że to w połączeniu z powyższym faktem, powoduje to, że "Kastaniety" nie są zestawiane razem z "Kinematografią" (no przy okazji Wall-e musiałby sobie jeszcze coś zrobić żeby ta płyta została w pełni doceniona)

Druga przyczyna niedocenienia to angielskie tracki z udziałem zaproszonych gości. Ksywek nie będę podawał, bo sam żadnego z nich nie kojarzę, jednak dają radę i pod żadnym pozorem nie powinien to być powód by omijać te płyty szerokim łukiem, żadnym łukiem.
Tak jak przy instrumentalnych trackach, Polacy nie lubią niepolskiego rapu. Wiem że bariera językowa może dawać dyskomfort, no ale mimo bariery językowej moja babcia słuchała The Beatles. Jak wiadomo babcie mają dobry słuch, więc przez barierę się przedzierają. Dla tych co szukają przekazu, polecam jednak się zacząć wsłuchiwać bo na maturze nawet nie mając babcinego słuchu trzeba sobie poradzić.

Całość projektu zwanego Kasta dopełniają teledyski, ich liczba i naprawdę przyzwoity poziom. Nie jestem jakimś specjalistą od videoklipów, wiec nic więcej nie dodam. Myślę, że na pewno nikogo nie odstraszają, a "Peryferia" mimo że nakręcone w niezbyt oryginalnym miejscu, mogą wciągnąć.

Czy to jest klasyk? Nie. Czy jest to dla mnie klasyk? Absolutnie. Kilka miesięcy temu, gdy puszczałem salwy na cześć moich ulubionych polskich płyt "Kastaniety" pominąłem. Kara przytrzaśnięcia sobie palców drzwiczkami od piekarnika wykonana, więc nie pozostaje mi nic innego jak odesłać was do odświeżenia tych dwóch płyt lub poznania ich. Łatwe nie są, ale taki są najwierniejsze i wyzwalają najsilniejsze emocje. Big up!

niedziela, 28 czerwca 2009

Periodyzacja polskiego rapu



Mamy 2009 rok, a to oznacza, że chyba argumenty dla usprawiedliwienia słabego rapu w naszym pięknym kraju dotyczące wieku tej muzyki tracą trochę na ważności.
W zasadzie nie spotkałem się z jakimś szczegółowym podziałem polskiej muzyki hip-hopowej ze względu na lata w których powstawał. Oczywiście jest ogólny podział typu "to co było na początku i to co jest teraz" albo "początek, złoty wiek, newschool".
Pewnie trochę racji w takim ogólnym podziale jest, ale myślę ze można się do tego dobrać głębiej i to mam zamiar zrobić.

O ile pierwsze próby zakorzenienia w Polsce elementów graffiti i breaka ciężko umieścić czasowo ze względu na dość elitarną grupę osób wśród których się rozprzestrzeniały, o tyle rap już tak wielkich problemów nie sprawia, choćby ze względu na rok wydania na okładce.

I Okres (lata: od połowy lat 80' do 1995) aka "Coś tam pieprzymy chociaż nam ledwo staje"


fot. Franek Kimon (Piotr Fronczewski)


Okres bardzo charakterystyczny z jednego względu. Zapoczątkowały go osoby nie związane później z rapem, a jeżeli już to w bardzo niewielkim stopniu. Mówię tutaj o Franku Kimono (Piotrze Fronczewskim) oraz Kaziku Staszewskim. Nawet jeżeli ich początkowe albumy nie uznamy za czysto hip-hopowe (chociaż nie wiem co to określenie miałoby znaczyć) to trudno zaprzeczyć, że obydwaj artyści rapują, nawet nie recytują, po prostu rapują.
Oprócz tej dwójki pojawiają się także pierwsze nielegale przyszłych idoli takich jak Peja czy Liroy. Z tym że ciężko cokolwiek o nich napisać ponieważ dostęp do tych płyt, nawet obecnie, w czasach dostępu do wszystkiego, jest ograniczony czy nawet niemożliwy.

Najważniejsze pozycje:

1. Franek Kimono - Franek Kimono (1984) Nieśmiertelny "King Bruce Lee karate mistrz"
2. Kult - Posłuchaj to do Ciebie (1987) (właściwie jeden numer: "Narodzeni na nowo")
3. Kazik - Spalam się (1991) Tytułowe "Spalam się"

II Okres (lata 1995 - 1997) "Się rozkręcamy"


fot. Liroy


Kolejny okres bardzo charakterystyczny. Tym razem ze względu na tematykę rapu, który głównie obracał się w realiach ulicznych, czy nawet momentami zawadzający o gangsterkę. Wulgarność, bezkompromisowość, czyli coś czego do tej pory na większą skalę nie było. Za początek tego okresu można uznać legalny debiut Liroya. Czy się go lubi, czy nie, raperem oddziałującym przez pewien okres czasu na tę muzykę był. Czy oddziałującym negatywnie, czy pozytywnie to już kwestia indywidualnej interpretacji.
Liroy był pierwszym raperem (w pełnym tego słowa znaczeniu), który trafił do radia i telewizji, lecz to nie znaczy, że nie było wtedy innych ciekawych projektów.
Właśnie w tym okresie pojawiają się pierwsze kompilacje i albumy DJ 600V.
Uderza Slums Attack, którzy obok Liroya, Mad Rappaz i choćby Born Juices (młodsi słuchacze powinni kojarzyć rapera o ksywce Mleko) tworzyli hardcorową stronę rapu w tamtych latach.
Pojawia się także pierwsza alternatywa. Psychorap w postaci Kalibra 44 był kolejnym krokiem do spopularyzowania rapowanego słowa w Polsce. Był to debiut przyszłego idola młodszych słuchaczy zaczynających swoją przygodę z rapem - Magika, chociaż trzeba szczerze przyznać że na "Księdze tajemniczej" o wiele lepiej prezentował się Dab.
Wiadomo już było, że rap nie zatrzyma się sam, ani nikt mu w tym nie pomoże. Media powoli łapały haczyk i coraz częściej na łamach gazet można było poczytać o muzyce młodych ludzi z blokowisk. Zakazany owoc bardzo pociąga, a dojrzewający zakazany owoc to złota inwestycja na lata - niektórzy wydawcy zaczynali już to rozumieć.

Najważniejsze pozycje:
1. Liroy - Alboom (1995) "Scyzoryk"
2. Kaliber44 - "Księga Tajemnicza. Prolog" (1996) "Magia i Miecz"


III Okres (lata 1998 - 1999) "10,9,8..."


fot. Płomień 81


Okres krótki, ale bardzo owocny. Sztandarowa pozycja z tego okresu, czyli "Skandal" przeniosła na dobrych kilka lat środek ciężkości do stolicy. Teraz to już nie Kielce i nie Wielkopolska nadawała rytm całej kulturze hiphopowej.
Właśnie w 1998 roku wychodzi debiutancka płyta Starego Miasta. Jedna z pierwszych oparta na koncepcie co wyraża ilość skitów (łącznie 5).
Skoro jesteśmy przy Warszawie to należy także wspomnieć o Zip Składzie, Płomieniu 81 oraz Grammatiku. 3 grupy które w późniejszych latach, nadal w pełnych składach lub solo jak np. Pezet czy Eldo, nadawały kształt warszawskiemu rapowi.
Wiele CT w składzie z Łoną oraz O.S.T.R. wydają debiuty które odbiły się na tyle mocno w środowisku że rozpoczęli po nich współprace z Asfalt Records z którym są związani do dzisiaj.

Najważniejsze pozycje:
1. Mistic Molesta - Skandal (1998) "P.K.U."
2. Grammatik - EP+ (1999) "Moja historia"
3. Płomień 81 - Na zawsze będzie płonął "Letniak"




IV Okres (lata 2000 - 2002) "Wszystko co najlepsze"


fot. Łona


Gdybym chciał wymienić wszystkie klasyczne pozycje jakie wyszły w tym okresie, to ta część była by porównywalna wielkością z reszta tekstu.
Po pierwsze wychodzi płyta która stała się typowym starterem dla początkowych słuchaczy tj "Kinematografia". Sama płyta pewnie przeszłaby bez większego echa, gdyby nie fakt samobójczej śmierci Magika, który od tego momentu stał się polskim 2Paciem.
Ale wracając do meritum, Dj 600 kontynuuje swoją działalność. Wydaje płytę za płytą, zapraszając na tracki najlepszych z najlepszych.
Ale.....pojawia się na rynku konkurencja w produkcji. Magiera i LA wypuszczają "Kodex", który rozpoczął najbardziej znany cykl płyt producenckich w Polsce.

2/3 składu Kalibra 44 nagrywa płytę już bez Magika. Odrzucając formę psychorapu, Joka i Dab postawili na klasyczne brzmienie, które skutkuje bardzo dobrym albumem, który także może być typowa pierwszą pozycją dla ludzi, którzy chcą poznać polski rap.
Warszafski Deszcz, Fisz, Grammatik, Fenomen, Pezet, WWO - to wybrani którzy trzymają Warszawę w centrum uwagi.
Na prawdziwą wytwórnię nr 1 wyrasta Asfalt. Wydając O.S.T.R.'a, Łonę i wspomnianego Fisza ukazują pełen profesjonalizm wydawniczy, którego niestety brakowało wielu ówczesnym wydawcom (pamiętacie metaforę z zakazanym owocem?).
Warto wspomnieć także o płytach, które przy zalewie produkcji przeszły bez większego echa. Mowa choćby o "Nibylandii" zespołu EGO czy "Oceanie Szarych bloków" Inespe.
Nie ma sensu wymieć wszystkich płyt wartych uwagi. Zainteresowanych odsyłam do innych źródeł, choćby wikipedii.

Najważniejsze pozycje (nie miałem wyboru, rzucałem monetą):

1. VA - Kodex (2000) "Na raz"
2. Tymon - "Zmysłów 5" (2002) "Oto Ja"
3. O.S.T.R. - Tabasko (2002) "Kochana Polsko"
4. Paktofonika - Kinematografia (2000) "Jestem Bogiem"
5. Pezet/Noon - "Muzyka Klasyczna" (2002) "Refleksje"
6. Łona - Koniec Żartów "Rozmowa"


Proszę mnie nie linczować. Jak chcecie to wyślę wam tę monetę którą rzucałem, to się na niej wyżyjecie.


V Okres (lata 2003 - 2005) "Apogeum popularności"


fot. Mezo


Część która nachodzi na kolejną część historii, ale o tym później.
Lata które na dobre wyrobiły pozycję takim raperom jak O.S.T.R., Pezet czy Eldo. Pod tym względem, że w tym momencie było wiadomo, że dopóki będzie choćby jedna osoba chętna kupić rap-płytę to oni będą nagrywać.
Charakterystyka tego okresu jednak leży gdzie indziej. W tych latach pojawia się zjawisko, którzy niektórzy dość niezręcznie i nieporadnie nazwali "hiphopolo", czyli lekkiego rapu. Jeżeli macie siostrę to zapytajcie ją czy ma jakieś "Popcorny" czy inne czasopisma dla nastolatek z 2003 lub 2004 roku. Gwarantuję, że znajdziecie mnóstwo wywiadów z takimi raperami jak Pezet, którego "Seniorita" stała się hymnem polskich gimnazjów (na spółkę z "Drin za drinem").
Jednak większą rolę w popularyzacji odegrała wytwórnia UMC, która obok Asfaltu stała się prawdziwa potegą wydawniczą z tym, że doszli do tego zupełnie inną metodą.
Single takie jak "Aniele" i "Suczki" na pewno nie zostaną długo zapomniane przez wielu którzy pamiętają te czasy, a większość powinna.

Najważniejsze pozycje (z naciskiem na "najważniejsze"):

1. Mezo/Lajner - Mezokracja (2003) "Żeby nie było"
2. Trzeci wymiar - Cztery pory rapu (2003) "Piętnastu MCs"
3. Eis - Gdzie jest Eis? (2003) "Najlepsze Dni"
4. Eldo - Eternia (2003) "Mędrcy z kosmosu"
5. Duże Pe + IGS + DJ Spox - Sinus "Para z zielonej herbaty"
6. Ten Typ Mes - Alkopoligamia. Zapiski Typa (2005) "Wjaazd!"


VI Okres (2004 - 2006) "Internetowe podziemie"


fot. Te Tris


Tytuł może nietrafiony, ale nie o nazewnictwo tutaj chodzi.
Wspomniałem wcześniej o nachodzeniu na siebie okresów i w tym przypadku bardzo dobrze to widać. Z jednej strony cały czas mamy mainstream, który powoli staje się trochę niedostępną fortecą, coraz mniej wydawców decyduje się wydawać rap, który ustąpił miejsca muzyce klubowej. Z drugiej strony powstaje siła jakiej nie było od kilku lat.
Myślę, że spokojnie za początek tej części "historii" można uznać "Naturalnie" Tetrisa. Tet pokazał, że można robić dobry rap, a może i nawet najlepszy bez kontraktu. I mimo, że wielu traktowało podziemie trochę po macoszemu, to ta część sceny żyła własnym życiem i rozwijała się według własnych reguł. Pojawiła się alternatywa dla podstarzałych i rozleniwionych "gwiazd" z legala i popowych artystów.
Niemały udział w popularyzacji podziemnej sceny miał internet, coraz powszechniejszy w polskich domach dał łatwy dostęp do, bądź co bądź darmowych płyt.
Jimson, Smarki Smark, Eskaubei, Kidd i wielu innych prezentuje poziom, na który wielu zakontraktowanych może patrzeć jak na nierealne marzenie. Liczne followupy do rapu z USA, flow i duży nacisk na technikę tworzy kolejny krok w rozwoju sceny.

Najważniejsze pozycje:

1. Tetris - Naturalnie (2004) "Magnum"
2. Jimson - Gram na czarno (bootleg) (2005) "Jestem pewien"
3. Smarki Smark/Kixnare/Pysk - Najebawszy EP (2005) "Kawałek o miłości (Amyawy)"
4. Zkibwoy & DJ Ader - Obskurw King (2005) "Skandale (Feat. Pan Wanxxx)"
5. Dinal - W strefie jarania i w strefie rymowania (2006) "To jest ten"


VII Okres (lata 2007 - dzisiaj) "Czas konfederacji"


fot. Ten Typ Mes


Z jednej strony mamy podziemie, z drugiej mainstream. Z tym, że ta granica zaczyna zanikać. Wiele płyt które można by podpisać "underground" jest dostępna w formie fizycznej i to nie tylko dla najbliższych znajomych.
Z drugiej strony legalna scena wydaje się coraz bardziej monotonna. Kolejne płyty starych wyjadaczy jak O.S.T.R. czy donGURALesko nie przyciągają tak jak utalentowani młodzi MC w których rapie czuć pasję, a nie tylko obowiązek motywowany kontraktem.
Dochodzi do zaniku granicy pomiędzy obydwoma scenami i kwestią czasu jest sprowadzenie wszystkiego do małych wytwórni bądź wypuszczania płyt za własne pieniądze.

1. Jimson - Gorączka w parku igieł (2008) "Gorąca ofiara"
2. W.E.N.A. - Wyższe dobro (2007) "S-A-L-U-T-U-J"
3. Rasmentalism - Dobra muzyka, ładne życie (2008) "Tenis Bistro"
4. O.S.T.R. - Ja tu tylko sprzątam (2008) "1980"



Podkreślam jeszcze raz, że wszelkie podziały są umowne i należy na nie patrzeć z przymrużeniem oka, tak samo na wyszczególnione pozycje.

Postaram się także podzielić rap z USA, ale tam może być o wiele trudniej i dłużej. Na razie cieszcie się tym. Pozdrawiam

sobota, 27 czerwca 2009

Ready?

Proces modernizacji, przynajmniej tych większych, można uznać za zakończony.
Lista zmian:

1) Otwieram dział download z kawałkami z youtube. Sporo osób pisało do mnie na priv żebym wysyłał te numery więc postanowiłem je umieścić gdzieś na stałe.
2) Kolejny download, tym razem podziemne produkcje. Cała klasyka plus co ciekawsze albumy, a niekoniecznie tak bardzo znane.
3) Odnośniki do ciekawszych felietonów zmienione na graficzne
4) Prawie na pewno będę częściej recenzował płyty, może niekoniecznie polskie, bo to w bardzo dobry sposób robi Lite. Skupię się na zagranicy i nawet nie tylko na nowościach.
5) Raczej utrzymam formę felietonowo-downloadowa bloga. Od newsów są inne blogi i serwisy.
6) Cała grafika zgromadzona na serwerze. Koniec ze znikającymi zdjęciami albo żartami gnojków podmieniającymi zdjęcie MJ na...no na gnój po prostu. Swoją droga trzeba mieć nieźle nasrane w głowie żeby takie "żarty" zmarłemu wywijać.
7) Na bank będę częściej pisać. Po pierwsze ogarnąłem sesję, po drugie...powiedzmy że mam powody żeby pisać jak najwięcej.
..............
8) Osoba komentująca pod nickiem P lub Paulina zostanie zbanowana jeżeli nie przestanie mi zostawiać głupich komentarzy na gg ;)

Resztę zmian myślę że sami wyłapiecie.

Czarny czy Biały ver 2.1 oficjalnie wypuszczona (z klatki).

Nielegale

Postanowiłem zrobić małą bazę polskich płyt. Oczywiście mam na myśli bezkontraktowe wydawnictwa bo piractwa przeciez nie popieramy (:
Ci co pamiętają mój blog jeszcze z wp pewnie kojarzą że tam było coś podobnego, z tym ze wtedy miałem wolne łacze i możliwości uploadowania bardzo ograniczone.

Poniżej lista linków do wpisów z płytami oraz linki do serwerów. Musicie wybaczyć, ale archiwa są na publiczych hostach. Darmowe hosty nie sa wystarczająco pojemne, a sponsorować podziemia nie będę.

Oczywiście lista będzie się rozrastała systematycznie. O każdej nowej płytce będzie informacja na blogu.


Conkretny Element To tylko My - tracklista, krótki opis



Link do albumu



LariFari - Dusza - tracklista, krótki opis



Link do albumu



Łozo aka Pitahaya/Pedros/DJ Klimat - Back to the future - tracklista, krótki opis



Link do albumu



Medium - Seans Spirytystyczny - tracklista, krótki opis



Link do albumu



Mel/Kazzam - Kultywuj - tracklista, krótki opis



Link do albumu



Smarki Smark, Pysk, Kixnare - Najebawszy EP - tracklista, krótki opis



Link do albumu



The Bils- Z CentrumWszy - tracklista, krótki opis



Link do albumu



Top Smokin' - Zielone Światło - tracklista, krótki opis



Link do albumu



MP3

Tymczasowo niedostępne. Szwaby zablokowały serwer. Jak reaktywuje to dam znać w notce :)

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Conkretny Element - To Tylko My

Wrzucam na specjalną prośbę, jedną z moich ulubionych płyt (i tak zostanie już do końca życia, a nawet jak odrodzę sie jako orangutan). Naprawde fala, tsunami pozytywnej energii. Sprawdzać kto nie zna. W przypadku nie przypadnięcia do gustu zwracamy kasę.



1. Intro
2. Jedna miłość
3. 100 procent
4. Podróż
5. Na parkietach
6. Uda nam się
7. Szlugi
8. Skitens
9. Nie podskakuj
10. Dzieciństwo
11. Scena
12. Porwanie (ft. Maz)
13. To jest tak yo! (chcesz truskool he?)
14. Wszystko i nic
15. Nie podskakuj remix
16. Tempo (Bonus track)

Link do płyty - ściągnij


sobota, 20 czerwca 2009









Czerwiec - sesja egzaminacyjna, finały NBA i wszelkich innych lig, wakacje i półroczne podsumowania.
Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, ale ten rok nie zapowiada się zbyt owocnie, przynajmniej jeżeli chodzi o ilość płyt. Odrzucając gorące materiały od Waszki G i innych Maciusiów z Klanu niewiele więcej się dzieje. Ale że ilość nie musi iść w parze z jakością, marudzić nie będę. Kilka słów o tym co za nami, co przed nami itp itd

Polska

Jak co roku zaatakował O.S.T.R. Piszę "zaatakował" bo ciężko nazwać to "wypuszczeniem płyty"... Po zeszłorocznej płytce miałem nadzieję, że coś drgnie u Adama i zacznie na nowo zachwycać słuchaczy, a nie tylko swoich licznych fanów. Ciężko mi nawet powiedzieć w czym "O.C.B" jest słabsze od "Ja tu tylko sprzątam", które moim zdaniem jest najlepszą płytą w dyskografii Ostrego (no może obok "Tabasko"). Z "O.C.B" jest niby wszystko OK, bity za bardzo nie odbiegają poziomem od tych sprzed roku, raper - no w rok nie można obniżyć poziomu, goście - nawet lepiej niż przed rokiem (czyt. Evidence zjada samą ksywką wszystkich dotychczasowych gości na płytach Ostrego). A jednak czegoś brakuje. Być może już totalne znudzenie głosem głównego MC - to chyba najbardziej prawdopodobne. Gdyby nie to, że Adam ma syna i żonę na utrzymaniu radziłbym mu wstrzymać się z wydawaniem kolejnych płyt przez 4,5 lat i powrócić "w chwale". Za rok widzimy kolejną płytę Ostrowskiego na półkach.

To półrocze miało to do siebie że ukazały się w nim 2 płyty, dwóch raperów którzy chyba jako jedni z niewielu są tolerowani i unikają większego hejtingu w całym hip-hopowym środowisku. Pierwszym oczywiście jest O.S.T.R, a drugim (w tym miejscu powinny być trzy kropki dla zbudowania napięcia ale przecież wszyscy wiedzą o kogo chodzi) Ten Typ Mes. Paradoksalnie kojarzy mi się pewien świetny wers w odniesieniu do tej sytuacji: "dla dziewcząt, dla chłopców, dla starców, kierowców dla żon i dla matek" dla wszystkich związanych z rapem. Taki jest Mes. I w sumie trudno się dziwić bo mało kto dysponuje tak charyzmatycznym flow, krystaliczną dykcją, a przy tym świetnie składa rymy i to nie typu "kali chcieć, kali mieć podwójne, poczwórne, sześciokątne i ch*j wie jakie jeszcze".
"Zamach na przeciętność" razi już na początku obrzydliwą okładką, która, no sorry, nie ma uzasadnienia. Następnie razi jeszcze bardziej lecz już tym razem pozytywnie. Naprawdę ciekawe przemyślenia (tematy oklepane, ale fajnie ujęte), storytellingi w tym nad wyraz genialny "Dwadzieścia Pięć". Do tego zestawu dochodzi siekające na kawałki "Welcome/Willkommen!" TUTAJ STOP! Linijka która skłoniła mnie do bezproduktywnych przemyśleń:

"Nie mam 160 IQ, ale mam rację
Ta co tyle miała, ponoć przeszła operację
silikon wlali jej do głowy, a po wszystkim
pocięli mózg na półkule i wszczepili w cycki"


Zastanawia mnie czy gdyby Doda dopadła Mesa w jakiejś windzie to zachowałby się jak szanowny pan Mieszko. Pytanie retoryczne.

Image and video hosting by TinyPic

Bardzo ciekawy pomysł na "OiOM", szczególnie dla osoby, która zaczynała swoją muzyczną podróż od gitarowych brzmień. Jeszcze jedno przemyślenie.....powinno się zakazać wypuszczania singli przed premiera płyty! Jakieś sankcje finansowe, czy coś. No nie może tak być, żeby jeden z trzech typowo hitowych numerów wychodził przed premierą i żeby była szansa go przesłuchać na wszystkie sposoby i we wszystkich możliwych remixach. Nieładnie panie Mes.

Trzeci najgłośniejszy materiał skłonił mnie do jeszcze większych przemyśleń (wychodzi na to, że nic innego nie robię tylko rozkminiam duperele). Mixtape. Debiut. Średnia forma jak na tego konkretnego MC. A mimo tego zakatowywałem "Stick to my name right" przez długie tygodnie i nadal to robię. Wniosek:
1)Albo polski rap jest tak biedny że Te Tris wydając średni, jak na siebie, materiał zmiata wszystko.
2)Albo to schorzenie genetyczne

Zdrowy jestem, więc zostaje pierwsza opcja. Może to nawet nie jest tak że polski rap jest do bani (za często już na ten temat płakałem). Chyba każdy słuchacz chce dobrych polskich płyt. W zeszłym roku był Jimson w tym roku jest Tet (a LP jeszcze w drodze!!), Brudne Serca pewnie będą następne. Zmiana pokoleń, ot co. Przy tech projektach taki Eldo wygląda jak....bardzo źle wygląda.

Co przed nami?
Tet ze swoim LP. Na mixtape się nie załapałem więc tutaj zamawiam preorder 2LP. Ta płyta zniszczy wszystko!
Jimson. Skończył się sezon NBA, mistrzostwa Europy rozgrywane są w dzień więc Kwiatkowski powinien się w końcu sprężyć i nagrać ten materiał. Może jednocześnie z Projektem Nasłuch?
Łozo aka Pitahaya! Po oglądnieciu (pozdro Vnm) tracklisty już wiem, że zamawiam na nośniku fizycznym! Głosu Łoza można nie lubić, ale to godny reprezentant Wrooklynu i naprawdę jest na co czekać.
Medium coś tam przebąkiwał o nowej płycie (oby krótszej).

Pominąłem płyty Warszafskiego Deszczu i Trzeciego Wymiaru. Nie dlatego bo to mainstream i są "be", tylko dlatego, że poczta zgubiła mi przesyłkę z tym dwupakiem (one hatred), więc na razie nie sprawdzam. TW podobno nieźle (chociaż już znudziły mi się te "wypasione bity"), WFD - fajnie, że wrócili i tylko tyle do powiedzenia.


US

Też trzy płyty które zapadły mi w pamięć. Czasu mało to i mało słucham.

Teraz będzie internetowo! Kto nie lubi beefów przez net, for internetowych i wycieków mp3, proszony jest o pominięcie tego fragmentu tekstu!
Mos Def - "The Ecstatic". Póki co wyciek, ale jeżeli to będzie finalna wersja to wow!
Z Defem był problem na dwóch ostatnich płytach - dostawał średnie bity. Na palcach jednej ręki można policzyć takie numery jak "Dollar Day" czy "U R the One". Na najnowszym albumie jest (będzie, jeżeli się nie zmieni) inaczej. Właściwie w całości została wyprodukowana przez artystów ze Stone Throw.
"Jakie to banalne" możne by pomyśleć. Mos Def plus chory styl Stone Throw? Przecież tak powinno być od dawna. No, ale jednak nie było. Póki co płyta roku. To póki co kawałek roku. Czy tak zostanie do stycznia? Miejmy nadzieję że nie.

Po stosunkowo długiej przerwie wrócił Brother Ali - albinos z Minneapolis. Po raz kolejny mamy świetną, dynamiczną płytę, świetnie nadająca się do auta czy na imprezę (przynajmniej na początek imprezy).
Czy tylko ja mam wrażenie, że gdziekolwiek Slug się nie pojawi, tam powstaje najlepszy numer na płycie? "Line Of Scrimmage" u EV, teraz "The Believers" u Aliego - świetny raper. Tym featuringiem przekonał mnie do tego, żeby sprawdzić w całości dyskografię Atmosphere.

Trzecia pozycja to niestety rozczarowanie. MF Doom, a obecnie właściwie Doom zawiódł dość mocno. Chyba każdy oczekiwał co najmniej bardzo dobrego albumu Daniela, a mamy kolejny niewiele znaczący przy takim Madvillain zestaw dźwięków, czasami nawet trzymający jakiś tam poziom. Nie wiem, może "Born like this" należy słuchać w jakieś określone dni tygodnia, w określonej pozycji czy pijąc określony napój. Ja po wykorzystaniu 5,6 możliwości zrezygnowałem. Za trzy miesiące kolejne podejście. Do Madvillain przekonywałem się 2 lata więc jestem na dobrej drodze.

Czekam z niecierpliwością na wspólną płytę KRS-One'a i Buckshota. Po kilku numerach które wypuścili wiem że to będzie siekacz bębenków usznych. Jeden z najlepszych głosów w rapie i chyba powracający do formy Teacher - będzie gorąąąco.
Image and video hosting by TinyPic

Blu&Exile. Blu już na dobre zagościł w moim osobistym Hall of Fame i na każdy projekt czekam z niecierpliwością. Póki co, sprawdzam sobie jakieś tam mixtapy i jest fajnie. Z Exile będzie jeszcze fajniej.

WRACAJĄ! Czy ktoś pamięta jeszcze moją klasyfikację ulubionych albumów? Co było na szczycie? Reflection Eternal is back! Wypuszczone dwa single każą sądzić, że ten rok może należeć ponownie do Blackstar. Mos Def już właściwie zagarnął co się dało, Talib zrobi resztę.



Niech ktoś powie że nie.

PS. Nie lubimy Jędkera i tego CZEGOŚ co on nagrał. Połowa telefonów komórkowych już TO ma wgrane i katuje ludzi w autobusach i na przystankach.

Modified by Blogger Tutorial

Czarny Czy Biały? ©Template Nice Blue. Modified by Indian Monsters. Original created by http://ourblogtemplates.com

TOP