wtorek, 6 października 2009

Tak na szybko bez pettingu

O Andrzeju Budzie wiele osób już pisało. Wisi mi to czy jest antysemitą (za to pewnie ktoś sie z nim kiedyś rozliczy), ale za głupotę piętnować będę.
Oto lista NAJLEPSZYCH zdaniem wielce szanownego pana Andrzeja nielegali ostatnich 10 lat. Ubaw po pachy, daję słowo.
Żeby to jeszcze nazwał najważniejsze nielegale, OK. Nie, tutaj mamy listę 20 płyt wybranych chyba metodą walenia głową w ścianę i mierzenia długości echa. Na pierwszym miejscu "Wuwua", na drugim miejscu demo deathmetalowego zespołu Vader. Nie ma to jak konsekwencja, nie? Nie od dzisiaj wiadomo, że warto zestawiać ze sobą gatunki muzyczne, tak podobne do siebie. To tak jakby recenzować akcesoria VW Passata uwzględniając sztućce stołowe.
Zresztą co robi "Wuwua" na pierwszym miejscu? Jakim sposobem płyta mająca ponad dekadę na karku może być porównywalna z perełkami typu "Najebawszy", "Gorączka w Parku igieł" czy "W strefie jarania...". Co tam robi "Lavorama" też nie wiem, bo obecnie rozróżnienie co jest under a co nie-under w polskim rapie jest raczej niemożliwe.




Takich kwiatków jest tam więcej. Mnie już głowa boli od czytania tych idiotyzmów, a myślałem że recenzji "Absurd i Nonsens" nic nie dorówna. Czas uwierzyć w ludzi, bo zawsze potrafią Cię zaskoczyć. Jak opis mojej znajomej anorektyczki (dzięki Bogu tego nie przeczyta :D) z gg: "Mądrość osiąga jakiś pułap, głupota ma nad nią przewagę - jest bezgraniczna".

Druga sprawa. Powstał kolejny klip promujący "The Renaissance" Q-Tipa. Liczyłem na "Won't Trade", ale chyba już się nie doczekam. Na pocieszenie dostałem "Life is better" z Norahą Jones. Na pewno jeden ciekawszych teledysków tego roku.

18 komentarze:

P pisze...

piękny :)))))

P pisze...

Tzn teledysk a nie buda :P

Proks pisze...

wiedziałem żeby nie dawać zdjęcia budy bo stracę fanki :( ehhh

Anonim pisze...

Słowem jest dużo lepszym nielegalem od Lajnera. Kiedy w końcu ludzie zrozumieją, że nie można oceniać płyt lepiej tylko dlatego, że są pierwsze. Przecież jeżeli taki Pezet nagrałby płytę lepszą od Muzyki Poważnej czy też Klasycznej, to czy one musiałyby być i tak wymieniane jako te najlepsze? Większość produkcji, które są stare i do dziś uwielbiane to oczywiście sentymenty, ale często są też to produkcje które doskonale się bronią i w dzisiejszych czasach. Dobra muzyka się nie starzeje. Nie ma co dawać ustępstwa sentymentom.

Poza tym z tego co wiem podziemie i nielegale to dwie równe rzeczy. Podziemnym raperem np. jest MF Doom, który może sobie wydawać płyty na legalu gdziekolwiek chce. Tu chodzi o niezależną, niekomercyjną twórczość. A nielegal to płyta... No właśnie, to jest nielegal. To o ile jeszcze byłbym w stanie przełknąć uznanie Lavoramy jako materiału podziemnego (przez niezależność itd.) to nielegalem to przecież raczej nie jest. Chyba, że coś przeoczyłem.

Proks pisze...

pojęcie nielegala tak na dobrą sprawę nie jest do końca u nas sprecyzowane.
na pewno jest to podziemne wydawnictwo czyli omijające wielki wytwórnie, no ale w takim razie u nas obecnie 90% to nielegale. Dlatego ja już od jakiegoś czasu przestałem rozróżniać co jest na powierzchni a co under.
Myślę ze typowa metkę mainstreamu można przypisać wyłącznie raperom którzy zaczynali w latach 98-2004.

no ale z drugiej strony co o czym piszesz, pewna niezależność. niekoniecznie musi się to wiązać z nagrywaniem materiału na mikrofonie wg przepisu peji z blokersów. w stanach pojęcie underground nie oznacza darmowego dostępu do płyt np za pośrednictwem sieci. to raczej grupa artystów (olbrzymi grupa) skupiona w małych wytwórniach, nie rzadko powołanych z własnej inicjatywy

u nas to zaczyna wyglądać podobnie. np tosiewytnie - no przeciez to typowa undergroundowa wytwórnia a raca w zeszłym roku leżał na półkach w empiku. To o czym pisał Calak przy jednej z moich notek - większość będzie puszczała płyty w małych wytwórniach i może jedynie będzie korzystała z pomocy większych przedsiębiorstw przy dystrybucji

dlatego rozróżnienie mainstream i underground obecnie w polsce nie ma znaczenia. nie mamy żadnego 50centa czy eminema który docierałby głebiej niż do środowiska hip-hopowego
Ta lista Budy to kompletne nieporozumienie. Nie można mieszać razem płyt które uruchamiały scenę, typowych nielegali jak naturalnie czy najebawszy i takiej lavoramy. To jak kanapka z goudą, doprawiona pomidorem, ananasem i wszystko polane płynną czekoladą

Anonim pisze...

Nie no, nielegal to nie wychodzi w ogóle w wydawnictwach, nie ma na olisach itd. Podziemie, to właśnie takie, które omijają wielkie wytwórnie, ale wydają na legalu. Chyba :).

Anonim pisze...

Tzn. wydają na legalu, ale na nielegalu też. Tzn, niezależność. A nielegale, to ot po prostu nie wydawane w żadnej wytwórni. Tak bynajmniej wyczytałem gdzieś kiedyś coś :)

Proks pisze...

nie no racja. te pojęcia są tak pomieszane i używane zamiennie że nawet cieżko sie do tego odnieść.

- mainstream czyli "nagraj jakąś senioritę"
-podziemie czyli niezależność

i drugi podział

-nielegal puszczany za kasę babci po osiedlu i znajomych
-legal czyli kontrakcik itd

ale nadal ciężko przypisać kilka płyt do którejś z tych grup. No bo jak potraktować własne wydawnictwa oparte na jednoosobowej działalności gospodarczej?
ehhh nie ważne, pokręcone to mocno, ale ja jestem za głupi żeby to ogarnąć :p

Proks pisze...

a tak w ogóle to lavorama została wydana przez asfalt wiec w ogóle nie miała prawa sie znaleźć na tej liście

Dawid pisze...

Klasyczne zdjęcie. Pojęcie legala i nielegala jest akurat bardzo proste. Z dzieleniem na mainstream i underground w Polskim rapier też nie ma problemu.

Mainstream to Peja i Tede - chyba już wszyscy. Ludzie, którzy żyją w świadomości przeciętnego Polaka, nie tylko po ostatnich wydarzeniach. Można postawić jeszcze na Ostrego, ale to już sprawa bardzo wątpliwa. Ja bym go tam nie zakwalifikował.

Lavorama jest nielegalem, niezależnie od tego czy została wydana przez Asfalt czy kolejny pseudolabel mało znaczącego "rapera". Płyta jest tylko dystrybuowana przez AR, nie znalazła się na półkach sklepowych, omija wszystkich pośredników i płacisz tylko i wyłącznie Patr00 i Tytusowi. Nic nie dostają Zaiksy, sklepy itd.

Płyta Racy była legalem, ale w stricte undergroundowym rozumieniu i tu jest paradoks. Maksymalnie niszowa sprawa, która znalazła się na półce w Empiku.

Nielegal to po prostu wydanie czegoś na własną rękę, niekiedy przy pomocy kogoś z zewnątrz (vide Lavorama) i nazwa bierze się po prostu stąd, że nie wnosi się opłat do stosownych "instytucji".

Proks pisze...

No i wszystko wyjaśnione :)
Z tym ze prawie na pewno będzie trzeba zredefiniować polskie rozumienie nielegala bo za 2 lata, daję głowę, wszystko będzie wychodziło tak jak ortega czy jak raca/stona. może poza ostrowskimi, tede i jeszcze kilkoma gwiazdami.
i co wtedy wszystkie płyty będziemy nazywać nielegalami? :p

Dawid pisze...

Raczej underem, tak jak obecnie. Pierwszy lepszy przykład z USA, porównywalny do PL, jaki przyszedł mi teraz do głowy to Heltah Skeltah w 96 roku. Było w sklepach, ale sprawa maksymalnie undergroundowa wobec The Score, RD czy All Eyez On Me.

Zauważ też, że taka Fonografika wydaje każdego pierwszego lepszego patafiana i pół roku później ich płyty sprzedaje po 7 zł, bo nikt ich nie chce. Step kolejny samobój z Temate i Fabułą, które się nie sprzedają w ogóle. Znudzi im się, bo to nie będzie opłacalne, a sam Pih nie będzie tego ciągnął. Majorsy nie stawiają na hh w Polsce. Wszystko się układa pięknie jak dla mnie, to ma być bardzo niszowe. Każdy będzie wydawał na swoją rękę.

W Stanach masz tak samo. Teraz każdy wydaje praktycznie w swoim labelu, coraz mniej osób jest w majorsach etc., wspomagani tylko dystrybucją gigantów jak Interscope czy EMI.

Proks pisze...

no mi mniej więcej o to samo chodzi

u nas niestety istnieje trochę inne pojęcie undergroundu niz w stanach choćby ze względu na wielkość sceny
pojęcie legal-nielegal też wg mnie trzeba odłożyć do lamusa, bo dla mnie nielegal to płyty sprzedawane np w skateshopach jeszcze z 5,6 lat teamu - jeżeli chodzi o polskę

ale czy w stanach pojęcie nielegalnej płyty jeszcze funkcjonuje? przynajmniej w tej definicji która podałeś? (swoją droga bardzo dobrej). jezeli już to w stosunku do jakichś mixtapów opylanych na centy na skrzyżowaniach w NY.

chodzi mi tylko o tę sprawę pojęciową i tego raczej do końca nie da się rozwiązać bo skoro scena się zmienia non stop i pojawiają się takie wyjątki typu raca to i pojęcia się zmieniają
no ale juz nie ważne :p nie chce mi sie tego dłużej wałkować. muszę dopracować CV, przynajmniej tam mam wszystko jasne :D

Dawid pisze...

Hmm... Dobre pytanie. I tu właśnie zastanawiam się jak to może funkcjonować na chwilę obecną z tymi nielegalami, bo wątpię, żeby raperzy sami wysyłali płyty etc. Patrz przykład La Coka Nostry - ta płyta była i jest w sklepach, a to jest podziemne wydawnictwo. Slaughterhouse przecież też.

Kultura kupowania mixów na skrzyżowaniach była u nich od zawsze i tak będzie. Coś pięknego. Podobnie właśnie było u nas ze skateshopami, ale obecnie to już umiera i mało tego jest, bo każdy pcha swój album przez neta, choć w Poznaniu kupisz jakiegoś Ramone w Supreme czy coś takiego.

Ja to swoją drogą wyciągam taki wniosek, że nowe pojęcia nielegala ukształtował internet. No wiecie o co chodzi :D

marcinpe pisze...

Mamy beef, panie panowie, mamy beef! :D Co na to Buda?

Proks pisze...

autor encyklopedii hip hopu, niewiele ustępującej jego blogowi. w notce dałem link do jego recenzji płytki Łony, sprawdź i wszystko się wyjaśni

marcinpe pisze...

heh ., nie mam pojęcia o czym ten człowiek pisze, serio.

Proks pisze...

a więc nie jesteś osamotniony. podejrzewam ze on też sam nie wie o czym pisze zazwyczaj.

Modified by Blogger Tutorial

Czarny Czy Biały? ©Template Nice Blue. Modified by Indian Monsters. Original created by http://ourblogtemplates.com

TOP