Po zaczerpnięciu informacji od najróżniejszych osób ze środowiska hip hopowego przystępujemy do mieszania składników.
Podstawowy składnik - umiejętność doboru bitów - nie ma zmiłuj. Muzyka to muzyka - rap jest tylko przystawką. Oczywiście można stworzyć kopie Tonedeffa który przez kilka lat będzie dawał swoje świetne teksty i skillsy na miernych podkładach ale przecież nie o to chodzi. "Dobra pętla broni się sama"
Pierwszy atrybut - świadomość. Nie ma nic gorszego niż raper który sam nie wie po co właził do studia. Zna 2 płyty na krzyż bo jego sąsiad słucha "rapów". On sam dość pilnie śledził Vive i wie że stojąc przed kamerą należy machać rękoma jakby się tonęło - to stwarza wrażenie autentyczności. Teksty - posklejane z kilku piosenek które usłyszał w dzieciństwie w "Ziarnie" doprawione plejada słów na literki k oraz h - żeby było groźniej i mroczniej. Ciuchy po tacie (200 kg zywej wagi) wyglądają bardzo gangstersko, nieprawdaż?
Odstawiając na bok ironie, świadomość - wiedza, cel, wyobraźnia. Coś co posiada wg mnie zaledwie kilku polskich raperów (a szkoda bo chciałbym wiecej dobrych polskich płyt). Wiedzą co robią, wiedzą po co to robią i wiedzą JAK to robią.
Następny składnik - flow (i umiejętność napisania tego bez błedu). W zasadzie bit i flow wystarczy. W końcu o to chodzi żeby słowo się kleiło z bitem. I jeszcze jedno - mówiąc że masz flow nie znaczy że je masz.
Teksty Podstawa - nie grafomańskie. Równie bardzo co nieświadomość rażą pseudo poetyckie teksty.
"Mietek to me imię,
urodziłem się w blaksu księzyca w ubogiej rodzinie
brzask poranka odkrył me oblicze
rolnika - co wozi teksty na bicie" odcinam tlen
Podobnie rażą teksty przepełnione śmieszną ideologią - w polsce - hwdp. Bez rozwijania tematu bo nie lubie się powtarzać (już niedługo przyjdzie czas by więcej napisać na ten temat)
Pod ideologie podchodzą jeszcze te klimaty necro-podobne. Punch "zjem ci nerke" brzmi jak dowcip szpitalny a nie tekst z Silent Hill
Technika Trueschoolowy oręż :) Bardzo fajnie jeżeli raper potrafi składać rymy jak klocki lego - gorzej jeżeli wychodzi z tego kwadratowy kloc. Dlatego z tym trzeba uważać. Ideałem dla mnie jest "Black on both sides" Mos Defa. Mając słuchawki na uszach nawet nie wyczujesz za pierwszym razem podwójnych - wsłuchanie się otwiera.....uszy.
Mimo że lubię dinali to jednak tak te kwadratowe rymy są bardzo wyczuwalne i na dłuższą mete rażą.
Mieszając w rozsądnych proporcjach te składniki wyjdzie nam twór doskonały. Tylko pytanie - kto będzie w stanie słuchać doskonałości dłużej niż godzine? :) Hehe. Pozdrawiam i zapraszam już na dniach "Hip Hop i Polityka" czyli dwie dziedziny którymi zajmuję sie na co dzień. Co oczywiste ich granice są bardzo cienkie a jak bardzo - pokażę to już niedługo. Uprzedzam że będzie co czytać.
Peace
ja bym jeszcze dorzucił punche ale to chyba pod teksty podchodzi. poza tym nie jest takie wazne ale mimo wszystko przydaja sie :) fajna notka. rolnik mnie rozwalił :p
OdpowiedzUsuń